1​,​000 Lights

by Tim Daisy / New Fracture Quartet

supported by
/
  • Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

     €7 EUR  or more

     

  • Compact Disc (CD)

    Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
    seria wydawnicza: Improvised Music Series

    New Fracture Quartet:
    Jaimie Branch: trumpet
    Dave Miller: guitar, electronics
    Nate McBride: bass
    Tim Daisy: drums

    1. Falling Rocks
    2. Streetband
    3. 1,000 Lights
    4. No Fires
    5. Slingshot

    All songs written by Tim Daisy.

    Recorded at bel-Air Sound Studio Chicago, November 25th, & 26th, 2007.
    Recorded, mixed and mastered by Todd Carter.

    Cover art & design by Robert Lemke.

    total time - 51:05

    multikulti.com
    The New Fracture Quartet is an ensemble organized by Tim Daisy and serves as a showcase for his own compositions. The group brings together long-time collaborator and veteran bassist Nate Mcbride, along with two of Chicago's strongest young musicians: Jaimie Branch on trumpet and Dave Miller on guitar and electronics.


    Liner notes by Tim Daisy:

    The New Fracture Quartet is a group I formed in the early months of 2007. I was interested in starting a band that would explore some new compositions I was working on so I contacted Nate McBride, Dave Miller and Jaimie Branch, whose playing I love, and was excited to find that they were all into the idea of working together.

    The music represents my most recent approach for integrating composition and improvisation in a contemporary ensemble. The compositions on this recording combine influences from many styles of music that continue to shape who I am as a composer and percussionist to this day. Some of these influences include the raw, high energy of underground rock that I have been listening to for years (Minor Threat, The Jesus Lizard, Naked Raygun). Music from the African continent, in particular, Angolan folk bands from he '50s and 60's (Ngola Ritmos, Dimba Diangola, Minguito), as well as the Malian guitar music of Ali Farka Toure and Boubacar Traore. Add to this the great number of improvising musicians from United States and Europe who have had a profound influence on my musical psyche (Don Cherry, Cecil Taylor, Ornette Coleman, Milford Graves, Han Bennink, Peter Brötzmann to name a few) and you can get a sense of where the music is coming from.

    Many thanks to the musicians for their inspired playing on this recording. I hope this will be the first of many documents of this group in the years to come.

    - Tim Daisy, Chicago, March 2008


    freejazz-stef.blogspot.com; rating: * * * *
    When I first heard the beginning of the first track, called 'Falling Rocks', I thought this was one CD to dismiss quickly, when heavily distorted rock guitar sounds, a pumping bass and wild drumming tortured my sensitive ears, yet this initial violence makes soon place for a great soft, gentle and sensitive trumpet solo. Creative contrasts form the core of these carefully crafted compositions. The Chicago-based band 'New Fractures', led by drummer Tim Daisy, well-known as the drummer of the Vandermark 5, further consists of Jaimie Branch on trumpet, Dave Miller on guitar and electronics, and Nate McBride on bass. And this line-up is great for the band's musical vision. As their name suggest, they break things to pieces, yet they create something in the meantime. McBride and Daisy form a formidable rhythm section, creative and supple, yet leaving the frontline to two young musicians, whose playing is surprisingly mature.

    Jaimie Branch is a strong trumpeter, with a clear and warm tone, and an incredible musical presence and personality for a 25-year old. She surely is someone to watch, as is guitarist Dave Miller, whose range and creativity are also very promising. Anyone can play loud and distorted, but I prefer him when he plays with the sensitive touch with which plays '1,000 Lights', the title track, or when he uses his wealth of clear-toned ideas to add to this great rhythmic and open music, as in 'No Fires'. This is free jazz, but rhythmic, melodic, with strong compositions while keeping that sense of freedom and expressivity that makes the genre so interesting.

    This band gives you the feeling that anything can happen. And it does, yet remarkably, and very unusually, the whole thing remains quite coherent, despite the often abrupt style variations. Four musicians with a story to tell. I like it.
    by Stef

    multikulti.com
    Czwarta już płyta Multikulti Project w serii muzyki improwizowanej to zarazem druga płyta prezentująca niezwykle kreatywną młodą scenę chicagowską.
    Przypomnijmy, że w 2007 roku ukazała się płyta formacji Dragons 1976 [Aram Shelton / Jason Ajemian / Timothy Daisy] 'Dragons 1976', która spotkała się z dobrym przyjęciem zarówno w Polsce jak i za granicą.
    O najnowszym swoim projekcie Tim Daisy tak opowiada:
    The New Fracture Quartet jest formacją powstałą na początku 2007 roku. Chciałem założyć zespół, który eksplorował by nowe kompozycje, nad którymi wówczas pracowałem. Skontaktowałem się więc z Natem McBridem, Davem Millerem i Jaimie Branchem, których grę uwielbiam i którzy ku mej ogromnej radości uznali moją propozycję grania razem za świetną.
    Muzyka The New Fracture Quartet odzwierciedla moje obecne rozumienie współczesnej formacji, jako grupy integrującej kompozycję i improwizację.
    Kompozycje na tej płycie łączą wpływy wielu stylów muzycznych, które wciąż kształcą moją osobowość muzyczną jako kompozytora i perkusjonisty.
    Niektóre z nich nawiązują do surowej, potężnej energii undergroundowego rocka, jakiego słucham od lat (Minor Threat, The Jesus Lizard, Naked Raygun), inne do muzyki afrykańskiej, w szczególności angolskiej muzyki folkowej z lat 50' i 60' (Ngola Ritmos, Dimba Diangola, Minguito) oraz malijskiej muzyki gitarowej Ali Farka Toure i Boubacara Traore. By w pełni oddać obraz moich korzeni muzycznych słyszalnych na tej płycie należy oczywiście do wyżej wymienionych dodać liczne nazwiska improwizujących muzyków ze Stanów Zjednoczonych i Europy, którzy mieli ogromny wpływ na mój muzyczny temperament (takich jak Don Cherry, Cecil Taylor, Ornette Coleman, Milford Graves, Hans Bennink czy Peter Brötzmann, by wymienić choć paru).

    Chciałbym ogromnie podziękować wszystkim muzykom The New Fracture Quartet za ich inspirującą grę na tej płycie. Mam nadzieję, że jest to dopiero pierwsza z wielu płyt jakie dane nam będzie jeszcze wspólnie nagrać.

    - Tim Daisy, Chicago, Marzec 2008 [liner notes]



    diapazon.pl; 2008-05
    '...Słuchając tej płyty można wpaść w pułapkę. Po pierwsze pułapkę absurdalnych przyzwyczajeń do segregowania i katalogowania. Próba rozszyfrowania zarejestrowanej na płycie muzyki przez przywołanie postaci z panteonu improwizacji utyka w martwym punkcie: brak jednoznacznie kojarzących się nazwisk - wytrychów. Może wiec warto porzucając pseudointelektualne kalambury przyjąć że to muzyka faktycznie nowa. Po drugie niesamowite dźwięki na trąbce gra młoda kobieta - Jaimie Branch, nie za bardzo pasująca do wykreowanego przez generację Milesa Davisa nieco szowinistycznego wizerunku muzyka jazzowego. Rysa na obliczu muzyki granej przez mężczyzn głównie dla mężczyzn robi się nieznośnie wyraźna. Po trzecie czy 'jazz' to pojemnik dość głęboki by pomieścić spektrum brzmienia tego kwartetu? Opisywanie zarejestrowanej tu muzycznej inwencji słowem, które stało się w międzyczasie popkulturową kliszą i kojarzy się raczej z dyskretnym ambientem spotkań biznesowych, jest co najmniej nadużyciem.
    Muzyka New Fracture Quartet jest demokratyczna i otwarta. Asymiluję dźwięki wielkiej aglomeracji z wewnętrznym imperatywem ciszy i refleksji, właściwej każdej myślącej istocie. Przeszywające na wskroś sprzężenia gitary elektrycznej Dave Millera, eteryczna trąbka Jaimie Branch i pulsująca sekcja Nate'a McBride'a - Tim Daisy to cząstki elementarne fabularnego scenariusza autorstwa tego ostatniego, trzymającego w napięciu przez ponad 50 minut. Fenomen kompozycji Tima Daisy ma tu dwa wymiary: po pierwsze zaskakująca sonorystyka, rozpięta między ekstremami noise rocka i letargiem cool jazzu (absolutnie fenomenalne frazy Branch), po drugie całkowity brak dźwięków niepotrzebnych (nie chodzi tu o jakikolwiek minimalizm, bo spektrum dźwięków budujących fabułę kompozycji jest raczej maksymalistyczne, ale o dyscyplinę i konsekwencję w budowaniu ram kompozycyjnych). Brutalna energia i dosłowność rocka nie odbierają tu praw do koegzystencji filigranowej kameralistyce. Raczej doskonale ją uzupełniają. To konsekwentnie realizowana nowa estetyka, której integralną częścią jest improwizacja i percepcja otoczenia. Nate McBride i Tim Daisy są znani choćby z formacji Kena Vandermarka i ich muzyczna reputacja nie podlega dyskusji. Jaimie Branch i Dave Miller to prawdziwe objawienie. Brawurowe dialogi obojga artystów emanują siłą i pełną skupienia wrażliwością. Rozpiętość dźwiękowego terytorium Jaimie Branch wydaje się nie mieć granic - w jej grze można doszukać się zarówno bopowej wirtuozerii Clifforda Browna jak i psychodelicznych pomruków Billa Dixona. Być może indywidualne lekcje ze Stevem Lacy wykształciły w absolwentce Boston's New England Conservatory ekstremalną wrażliwość na detal i potrzebę organicznej asymilacji instrumentu.
    Muzyka improwizowana rozwija się dwutorowo. Jeden kierunek prowadzi do odkrywania własnej estetyki poprzez poznawanie możliwości instrumentu. Drugi jest wynikiem twórczej interakcji w środowisku, które jest w stanie inspirować i pobudzać do działania (choćby artystycznego). Chicago jest z tej perspektywy miastem unikalnym, o czym przekonują kolejne projekty firmowane nazwiskami tamtejszych muzyków. Tytułowe '1,000 Lights' to być może tysiąc świetlnych punktów, pozwalających pracować nad nowymi projektami mimo bardzo późnej pory. Oby efekty tych wysiłków były tak imponujące jak płyta New Frame Quartet...'
    [Olaf Piotrowski]


    Odra, #08/2008
    Tim Daisy, wśród wielu źródeł inspiracji, wymienia również Ornette'a Colemana. Gdybym jednak miał najkrócej scharakteryzować muzykę jego chicagowskiego kwartetu, porównałbym był ją do fusion, a zwłaszcza do tej wersji jazzrockowej stylistyki, którą można usłyszeć na wczesnych koncertach elektrycznego Davisa. I raz jeszcze: nie chodzi o powtórzenie (trębaczka Jaimie Branch bynajmniej nie dąży do naśladowania wspomnianego personalnego arcywzoru), lecz o odnawiające podjęcie tamtego inspirującego doświadczenia. Warto zresztą, dla porządku historycznego, zwrócić uwagę, że występy zelektryfikowanych zespołów Davisa nie były jedynie następstwem albumu Bitches Brew: podobne uwolnienie dźwiękowej energii osiągnął drugi kwintet wielkiego trębacza na rejestracjach z Plugged Nickel. Jak również podobne rozluźnienie muzycznych struktur. Co tym ciekawsze, że Davis raczej pogardzał free.

    Muzyka kwartetu Tima Daisy jest więc pełna energii; przy równorzędnym traktowaniu partnerów i ich instrumentów słychać jednak istotną rolę perkusji lidera. Gęste, ekspresyjne przestrzenie są czymś w rodzaju nieustannej kulminacji, różnicowanej za pomocą zmian aranżacyjnych. W Falling Rocks trąbka dołącza do nakręcającego dźwięk tria, kontrastuje zmianą artykulacji, potem pozostawia trio na kolejną mocną fazę. Po przerwie znów wchodzi Jaimie Branch, dość spokojnie, przyspiesza, ale nawet jej zwiększanie tempa staje się celowym składnikiem retardującym. Streetband rozpoczyna się taneczną i trochę po afrykańsku brzmiącą perkusją; w 1,000 Lights wejście gitary jest z kolei parafrazą akordów z ballady rockowej.
    autor; Adam Poprawa

    Dziennik; 2008-08-22, ocena: * * * * * :
    '...Jeśli istnieje coś takiego jak nowy jazz, mamy z nim do czynienia na tej płycie. Tim Daisy (obwołany perkusistą przyszłości przez 'Down Beat'), Jaimie Branch (trębaczka, która studiowała ze Steve'em Lacym) oraz basista Nate McBride to ludzie, którzy jazzową tradycję mają w małym palcu. Nie przeszkadza im to jednak zderzać swingu z elektronicznym rockiem. Oto kolejna odważna i różnorodna wypowiedź artystów rodem z Chicago...'
    [Tymon Tymański]



    Oto fragmenty wybranych recenzji poprzedniej płyty z udziałem Tima Daisy, wydaną przez Multikulti Project-'Dragons 1976':


    Machina; 2007-01, ocena: * * * *
    [...] Nadeszła nowa generacja jazzmanów z Chicago. 1976 to rocznik muzyków tworzących wyśmienite trio. Saksofonista Aram Shelton, prekusista Tim Daisy oraz basista Jason Ajemian wywodzą się z kręgu niezliczonych formacji Kena Vandermarka. Powołują się na podobne inspiracje: herosów czarnego jazzu lat 60. - Coltrane'a, Shepp'a, Aylera. O ile jednak nuży już płytowa nadprodukcja Vandermarka, a szczególnie toporne nawiąznia do czarnej awangardy, z grania Dragons wieje świeżością. Uderza kompetencja młodych muzyków, szlachetne, organiczne brzmienie, no i własny klimat, który potrafi wytworzyć trio. Muzyka jest mocna, ale równocześnie pełna lirycznej nostalgii, swobodona, ale zwarta, intryguje przyciemnioną aurą. Niby to biała powtórka z czarnej historii, ale słucha się jej z przyjemnością. [...]


    diapazon.pl; 2007-07
    [...] Zaskakuje przede wszystkim brzmienie saksofonu lidera: ciemne i głębokie, ale niezwykle płynne i linearne, zupełnie odmienne od atomowych erupcji i 'transgenicznych' saksofonowych mutacji, kojarzonych czasem ze środowiskiem skupionym wokół Kena Vandermarka. Siła i kontrola narracji nie koliduje bynajmniej z momentami melancholijnego letargu i frazami tak melodycznymi, że w innym świecie mogłyby być dziecięcymi kołysankami ('She Lay Sleeping'). Oparte o stabilny szkielet perkusji Tima Daisy'ego i wypełnione głębokim kontrabasem Jasona Ajemiana kompozycje zaskakują logiczną strukturą i bogactwem barw, brakiem nachalności i próżnych popisów. Shelton dysponuje wyobraźnią architekta, dokładnie ważącego efekt estetyczny i zdolności konstrukcyjne muzycznych składników. W 'She Lay Sleeping' precyzyjne frazy saksofonu odbijają się o cienką sieć wibrafonowej pajęczyny Daisy'ego, nie rozrywając jej filigranowej struktury [...]


    Gazeta Wyborcza; 16/02/2008
    [...] W graniu tria ożywa tradycja jazzu, także tego spod znaku free. Cechą charakterystyczną brzmienia zespołu są jednak też dość melodyjne frazy, a jednocześnie bijąca z tych nagrań emocjonalność grania. Niezależnie od tempa i dynamiki poszczególnych utworów słyszalna jest w muzykowaniu Dragons prawdziwa pasja.
    Daisy i Ajemian krzyżując brzmienia swych instrumentów tworzą intrygujące tło, na którym swe znakomite improwizatorskie umiejętności prezentuje Shelton. Jego saksofon momentami niemal szemrze niską barwą, by po chwili rozpędzić się w szorstkiej, chropowatej solówce. Przyznam, że właśnie te fragmenty płyty, których patronami mogliby być Albert Ayler czy 'późny' John Coltrane, robią na mnie największe wrażenie. [...]


    Gazeta Wyborcza - Co Jest Grane
    Co może być bardziej szorstkiego i bardziej melodyjnego zarazem niż współczesny chicagowski jazz? Poznańskie Multikulti dystrybucyjnie i koncertowo promuje w Polsce tamtejszą, niesłychanie prężną, młodą scenę avant-jazzową. Nie poprzestaje na tym i oto oddaje w nasze ręce drugi album fantastycznych improwizatorów z Wietrznego Miasta. Aby nie było wątpliwości - jazz jest tu wyłącznie kategorią umowną, a kwartet założony przez perkusistę Tima Daisy'ego porusza się między miażdżącą surowizną gitarowego noise'u a niemal cool jazzową, amorficzną ulotnością. Najciekawsze, że zarówno trębaczka Jaimie Branch, jak i obsługujący gitarę oraz elektronikę Dave Miller potrafią kapitalnie odnaleźć się w obu krańcowych sytuacjach. Przestrzenie między nimi wypełniają tak charakterystyczne dla Chicago melodie: narysowane wyraźną kreską, krótkie, powtarzalne i w tym awangardowym sosie cudownie tradycyjne. A pod spodem - wciągająca pulsacja sekcji rytmicznej. I jeszcze te hiperwyraźne talerze... Bez pudła.
    autor: Jędrzej Słodkowski
    credits
    released June 6, 2008

    Includes unlimited streaming of 1,000 Lights via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.
    ... more
    ships out within 2 days

     €11 EUR or more

     

1.
2.
08:17
3.
06:56
4.
11:02
5.
10:17

about

Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
seria wydawnicza: Improvised Music Series

multikulti.com
The New Fracture Quartet is an ensemble organized by Tim Daisy and serves as a showcase for his own compositions. The group brings together long-time collaborator and veteran bassist Nate Mcbride, along with two of Chicago's strongest young musicians: Jaimie Branch on trumpet and Dave Miller on guitar and electronics.


Liner notes by Tim Daisy:

The New Fracture Quartet is a group I formed in the early months of 2007. I was interested in starting a band that would explore some new compositions I was working on so I contacted Nate McBride, Dave Miller and Jaimie Branch, whose playing I love, and was excited to find that they were all into the idea of working together.

The music represents my most recent approach for integrating composition and improvisation in a contemporary ensemble. The compositions on this recording combine influences from many styles of music that continue to shape who I am as a composer and percussionist to this day. Some of these influences include the raw, high energy of underground rock that I have been listening to for years (Minor Threat, The Jesus Lizard, Naked Raygun). Music from the African continent, in particular, Angolan folk bands from he '50s and 60's (Ngola Ritmos, Dimba Diangola, Minguito), as well as the Malian guitar music of Ali Farka Toure and Boubacar Traore. Add to this the great number of improvising musicians from United States and Europe who have had a profound influence on my musical psyche (Don Cherry, Cecil Taylor, Ornette Coleman, Milford Graves, Han Bennink, Peter Brötzmann to name a few) and you can get a sense of where the music is coming from.

Many thanks to the musicians for their inspired playing on this recording. I hope this will be the first of many documents of this group in the years to come.

- Tim Daisy, Chicago, March 2008


freejazz-stef.blogspot.com; rating: * * * *
When I first heard the beginning of the first track, called 'Falling Rocks', I thought this was one CD to dismiss quickly, when heavily distorted rock guitar sounds, a pumping bass and wild drumming tortured my sensitive ears, yet this initial violence makes soon place for a great soft, gentle and sensitive trumpet solo. Creative contrasts form the core of these carefully crafted compositions. The Chicago-based band 'New Fractures', led by drummer Tim Daisy, well-known as the drummer of the Vandermark 5, further consists of Jaimie Branch on trumpet, Dave Miller on guitar and electronics, and Nate McBride on bass. And this line-up is great for the band's musical vision. As their name suggest, they break things to pieces, yet they create something in the meantime. McBride and Daisy form a formidable rhythm section, creative and supple, yet leaving the frontline to two young musicians, whose playing is surprisingly mature.

Jaimie Branch is a strong trumpeter, with a clear and warm tone, and an incredible musical presence and personality for a 25-year old. She surely is someone to watch, as is guitarist Dave Miller, whose range and creativity are also very promising. Anyone can play loud and distorted, but I prefer him when he plays with the sensitive touch with which plays '1,000 Lights', the title track, or when he uses his wealth of clear-toned ideas to add to this great rhythmic and open music, as in 'No Fires'. This is free jazz, but rhythmic, melodic, with strong compositions while keeping that sense of freedom and expressivity that makes the genre so interesting.

This band gives you the feeling that anything can happen. And it does, yet remarkably, and very unusually, the whole thing remains quite coherent, despite the often abrupt style variations. Four musicians with a story to tell. I like it.
by Stef

multikulti.com
Czwarta już płyta Multikulti Project w serii muzyki improwizowanej to zarazem druga płyta prezentująca niezwykle kreatywną młodą scenę chicagowską.
Przypomnijmy, że w 2007 roku ukazała się płyta formacji Dragons 1976 [Aram Shelton / Jason Ajemian / Timothy Daisy] 'Dragons 1976', która spotkała się z dobrym przyjęciem zarówno w Polsce jak i za granicą.
O najnowszym swoim projekcie Tim Daisy tak opowiada:
The New Fracture Quartet jest formacją powstałą na początku 2007 roku. Chciałem założyć zespół, który eksplorował by nowe kompozycje, nad którymi wówczas pracowałem. Skontaktowałem się więc z Natem McBridem, Davem Millerem i Jaimie Branchem, których grę uwielbiam i którzy ku mej ogromnej radości uznali moją propozycję grania razem za świetną.
Muzyka The New Fracture Quartet odzwierciedla moje obecne rozumienie współczesnej formacji, jako grupy integrującej kompozycję i improwizację.
Kompozycje na tej płycie łączą wpływy wielu stylów muzycznych, które wciąż kształcą moją osobowość muzyczną jako kompozytora i perkusjonisty.
Niektóre z nich nawiązują do surowej, potężnej energii undergroundowego rocka, jakiego słucham od lat (Minor Threat, The Jesus Lizard, Naked Raygun), inne do muzyki afrykańskiej, w szczególności angolskiej muzyki folkowej z lat 50' i 60' (Ngola Ritmos, Dimba Diangola, Minguito) oraz malijskiej muzyki gitarowej Ali Farka Toure i Boubacara Traore. By w pełni oddać obraz moich korzeni muzycznych słyszalnych na tej płycie należy oczywiście do wyżej wymienionych dodać liczne nazwiska improwizujących muzyków ze Stanów Zjednoczonych i Europy, którzy mieli ogromny wpływ na mój muzyczny temperament (takich jak Don Cherry, Cecil Taylor, Ornette Coleman, Milford Graves, Hans Bennink czy Peter Brötzmann, by wymienić choć paru).

Chciałbym ogromnie podziękować wszystkim muzykom The New Fracture Quartet za ich inspirującą grę na tej płycie. Mam nadzieję, że jest to dopiero pierwsza z wielu płyt jakie dane nam będzie jeszcze wspólnie nagrać.

- Tim Daisy, Chicago, Marzec 2008 [liner notes]



diapazon.pl; 2008-05
'...Słuchając tej płyty można wpaść w pułapkę. Po pierwsze pułapkę absurdalnych przyzwyczajeń do segregowania i katalogowania. Próba rozszyfrowania zarejestrowanej na płycie muzyki przez przywołanie postaci z panteonu improwizacji utyka w martwym punkcie: brak jednoznacznie kojarzących się nazwisk - wytrychów. Może wiec warto porzucając pseudointelektualne kalambury przyjąć że to muzyka faktycznie nowa. Po drugie niesamowite dźwięki na trąbce gra młoda kobieta - Jaimie Branch, nie za bardzo pasująca do wykreowanego przez generację Milesa Davisa nieco szowinistycznego wizerunku muzyka jazzowego. Rysa na obliczu muzyki granej przez mężczyzn głównie dla mężczyzn robi się nieznośnie wyraźna. Po trzecie czy 'jazz' to pojemnik dość głęboki by pomieścić spektrum brzmienia tego kwartetu? Opisywanie zarejestrowanej tu muzycznej inwencji słowem, które stało się w międzyczasie popkulturową kliszą i kojarzy się raczej z dyskretnym ambientem spotkań biznesowych, jest co najmniej nadużyciem.
Muzyka New Fracture Quartet jest demokratyczna i otwarta. Asymiluję dźwięki wielkiej aglomeracji z wewnętrznym imperatywem ciszy i refleksji, właściwej każdej myślącej istocie. Przeszywające na wskroś sprzężenia gitary elektrycznej Dave Millera, eteryczna trąbka Jaimie Branch i pulsująca sekcja Nate'a McBride'a - Tim Daisy to cząstki elementarne fabularnego scenariusza autorstwa tego ostatniego, trzymającego w napięciu przez ponad 50 minut. Fenomen kompozycji Tima Daisy ma tu dwa wymiary: po pierwsze zaskakująca sonorystyka, rozpięta między ekstremami noise rocka i letargiem cool jazzu (absolutnie fenomenalne frazy Branch), po drugie całkowity brak dźwięków niepotrzebnych (nie chodzi tu o jakikolwiek minimalizm, bo spektrum dźwięków budujących fabułę kompozycji jest raczej maksymalistyczne, ale o dyscyplinę i konsekwencję w budowaniu ram kompozycyjnych). Brutalna energia i dosłowność rocka nie odbierają tu praw do koegzystencji filigranowej kameralistyce. Raczej doskonale ją uzupełniają. To konsekwentnie realizowana nowa estetyka, której integralną częścią jest improwizacja i percepcja otoczenia. Nate McBride i Tim Daisy są znani choćby z formacji Kena Vandermarka i ich muzyczna reputacja nie podlega dyskusji. Jaimie Branch i Dave Miller to prawdziwe objawienie. Brawurowe dialogi obojga artystów emanują siłą i pełną skupienia wrażliwością. Rozpiętość dźwiękowego terytorium Jaimie Branch wydaje się nie mieć granic - w jej grze można doszukać się zarówno bopowej wirtuozerii Clifforda Browna jak i psychodelicznych pomruków Billa Dixona. Być może indywidualne lekcje ze Stevem Lacy wykształciły w absolwentce Boston's New England Conservatory ekstremalną wrażliwość na detal i potrzebę organicznej asymilacji instrumentu.
Muzyka improwizowana rozwija się dwutorowo. Jeden kierunek prowadzi do odkrywania własnej estetyki poprzez poznawanie możliwości instrumentu. Drugi jest wynikiem twórczej interakcji w środowisku, które jest w stanie inspirować i pobudzać do działania (choćby artystycznego). Chicago jest z tej perspektywy miastem unikalnym, o czym przekonują kolejne projekty firmowane nazwiskami tamtejszych muzyków. Tytułowe '1,000 Lights' to być może tysiąc świetlnych punktów, pozwalających pracować nad nowymi projektami mimo bardzo późnej pory. Oby efekty tych wysiłków były tak imponujące jak płyta New Frame Quartet...'
[Olaf Piotrowski]


Odra, #08/2008
Tim Daisy, wśród wielu źródeł inspiracji, wymienia również Ornette'a Colemana. Gdybym jednak miał najkrócej scharakteryzować muzykę jego chicagowskiego kwartetu, porównałbym był ją do fusion, a zwłaszcza do tej wersji jazzrockowej stylistyki, którą można usłyszeć na wczesnych koncertach elektrycznego Davisa. I raz jeszcze: nie chodzi o powtórzenie (trębaczka Jaimie Branch bynajmniej nie dąży do naśladowania wspomnianego personalnego arcywzoru), lecz o odnawiające podjęcie tamtego inspirującego doświadczenia. Warto zresztą, dla porządku historycznego, zwrócić uwagę, że występy zelektryfikowanych zespołów Davisa nie były jedynie następstwem albumu Bitches Brew: podobne uwolnienie dźwiękowej energii osiągnął drugi kwintet wielkiego trębacza na rejestracjach z Plugged Nickel. Jak również podobne rozluźnienie muzycznych struktur. Co tym ciekawsze, że Davis raczej pogardzał free.

Muzyka kwartetu Tima Daisy jest więc pełna energii; przy równorzędnym traktowaniu partnerów i ich instrumentów słychać jednak istotną rolę perkusji lidera. Gęste, ekspresyjne przestrzenie są czymś w rodzaju nieustannej kulminacji, różnicowanej za pomocą zmian aranżacyjnych. W Falling Rocks trąbka dołącza do nakręcającego dźwięk tria, kontrastuje zmianą artykulacji, potem pozostawia trio na kolejną mocną fazę. Po przerwie znów wchodzi Jaimie Branch, dość spokojnie, przyspiesza, ale nawet jej zwiększanie tempa staje się celowym składnikiem retardującym. Streetband rozpoczyna się taneczną i trochę po afrykańsku brzmiącą perkusją; w 1,000 Lights wejście gitary jest z kolei parafrazą akordów z ballady rockowej.
autor; Adam Poprawa

Dziennik; 2008-08-22, ocena: * * * * * :
'...Jeśli istnieje coś takiego jak nowy jazz, mamy z nim do czynienia na tej płycie. Tim Daisy (obwołany perkusistą przyszłości przez 'Down Beat'), Jaimie Branch (trębaczka, która studiowała ze Steve'em Lacym) oraz basista Nate McBride to ludzie, którzy jazzową tradycję mają w małym palcu. Nie przeszkadza im to jednak zderzać swingu z elektronicznym rockiem. Oto kolejna odważna i różnorodna wypowiedź artystów rodem z Chicago...'
[Tymon Tymański]



Oto fragmenty wybranych recenzji poprzedniej płyty z udziałem Tima Daisy, wydaną przez Multikulti Project-'Dragons 1976':


Machina; 2007-01, ocena: * * * *
[...] Nadeszła nowa generacja jazzmanów z Chicago. 1976 to rocznik muzyków tworzących wyśmienite trio. Saksofonista Aram Shelton, prekusista Tim Daisy oraz basista Jason Ajemian wywodzą się z kręgu niezliczonych formacji Kena Vandermarka. Powołują się na podobne inspiracje: herosów czarnego jazzu lat 60. - Coltrane'a, Shepp'a, Aylera. O ile jednak nuży już płytowa nadprodukcja Vandermarka, a szczególnie toporne nawiąznia do czarnej awangardy, z grania Dragons wieje świeżością. Uderza kompetencja młodych muzyków, szlachetne, organiczne brzmienie, no i własny klimat, który potrafi wytworzyć trio. Muzyka jest mocna, ale równocześnie pełna lirycznej nostalgii, swobodona, ale zwarta, intryguje przyciemnioną aurą. Niby to biała powtórka z czarnej historii, ale słucha się jej z przyjemnością. [...]


diapazon.pl; 2007-07
[...] Zaskakuje przede wszystkim brzmienie saksofonu lidera: ciemne i głębokie, ale niezwykle płynne i linearne, zupełnie odmienne od atomowych erupcji i 'transgenicznych' saksofonowych mutacji, kojarzonych czasem ze środowiskiem skupionym wokół Kena Vandermarka. Siła i kontrola narracji nie koliduje bynajmniej z momentami melancholijnego letargu i frazami tak melodycznymi, że w innym świecie mogłyby być dziecięcymi kołysankami ('She Lay Sleeping'). Oparte o stabilny szkielet perkusji Tima Daisy'ego i wypełnione głębokim kontrabasem Jasona Ajemiana kompozycje zaskakują logiczną strukturą i bogactwem barw, brakiem nachalności i próżnych popisów. Shelton dysponuje wyobraźnią architekta, dokładnie ważącego efekt estetyczny i zdolności konstrukcyjne muzycznych składników. W 'She Lay Sleeping' precyzyjne frazy saksofonu odbijają się o cienką sieć wibrafonowej pajęczyny Daisy'ego, nie rozrywając jej filigranowej struktury [...]


Gazeta Wyborcza; 16/02/2008
[...] W graniu tria ożywa tradycja jazzu, także tego spod znaku free. Cechą charakterystyczną brzmienia zespołu są jednak też dość melodyjne frazy, a jednocześnie bijąca z tych nagrań emocjonalność grania. Niezależnie od tempa i dynamiki poszczególnych utworów słyszalna jest w muzykowaniu Dragons prawdziwa pasja.
Daisy i Ajemian krzyżując brzmienia swych instrumentów tworzą intrygujące tło, na którym swe znakomite improwizatorskie umiejętności prezentuje Shelton. Jego saksofon momentami niemal szemrze niską barwą, by po chwili rozpędzić się w szorstkiej, chropowatej solówce. Przyznam, że właśnie te fragmenty płyty, których patronami mogliby być Albert Ayler czy 'późny' John Coltrane, robią na mnie największe wrażenie. [...]


Gazeta Wyborcza - Co Jest Grane
Co może być bardziej szorstkiego i bardziej melodyjnego zarazem niż współczesny chicagowski jazz? Poznańskie Multikulti dystrybucyjnie i koncertowo promuje w Polsce tamtejszą, niesłychanie prężną, młodą scenę avant-jazzową. Nie poprzestaje na tym i oto oddaje w nasze ręce drugi album fantastycznych improwizatorów z Wietrznego Miasta. Aby nie było wątpliwości - jazz jest tu wyłącznie kategorią umowną, a kwartet założony przez perkusistę Tima Daisy'ego porusza się między miażdżącą surowizną gitarowego noise'u a niemal cool jazzową, amorficzną ulotnością. Najciekawsze, że zarówno trębaczka Jaimie Branch, jak i obsługujący gitarę oraz elektronikę Dave Miller potrafią kapitalnie odnaleźć się w obu krańcowych sytuacjach. Przestrzenie między nimi wypełniają tak charakterystyczne dla Chicago melodie: narysowane wyraźną kreską, krótkie, powtarzalne i w tym awangardowym sosie cudownie tradycyjne. A pod spodem - wciągająca pulsacja sekcji rytmicznej. I jeszcze te hiperwyraźne talerze... Bez pudła.
autor: Jędrzej Słodkowski

credits

released June 6, 2008

New Fracture Quartet:
Jaimie Branch: trumpet
Dave Miller: guitar, electronics
Nate McBride: bass
Tim Daisy: drums


1. Falling Rocks
2. Streetband
3. 1,000 Lights
4. No Fires
5. Slingshot

All songs written by Tim Daisy.

Recorded at bel-Air Sound Studio Chicago, November 25th, & 26th, 2007.
Recorded, mixed and mastered by Todd Carter.

Cover art & design by Robert Lemke.

total time - 51:05

tags

license

all rights reserved

about

Multikulti Project Poznań, Poland

contact / help

Contact Multikulti Project

Streaming and
Download help