Bach Bleach

by Raphael Rogiński

supported by
/
  • Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

     €7 EUR  or more

     

  • Compact Disc (CD)

    Muzyka Współczesna/Współczesna Kameralistyka
    Contemprary Classic Series

    Raphael Rogiński: electric and acoustic guitars, piano

    tracklist:
    1. Polonaise
    2. Largo
    3. Sarabande
    4. Sarabande
    5. Preludium
    6. Largo
    7. Quodlibet
    8. Allemande
    9. Gavotte
    10. Menuet
    11. Sarabande
    12. Menuet
    13. Aria

    all music by Johann Sebastian Bach [1685-1750]

    total time: 46:26
    Recorded on January 2009 at Casa de Sophia (Warsaw, Poland) by Zofia Gołębiewska and Dragon Club (Poznań, Poland) by Maciek Frycz.

    multikulti.com:
    Raphael Rogiński became the most original polish guitar player. For some the master of klezmer free jazz, for another experimenter of Fennesz quality. And recently he recorded the compositions of Jan Sebastian Bach....
    'Bach Bleach' it's the most amazing album recorded in the last few years in Poland. The release was excommunicated by the Polish Bach Association immediately after its publishing. There is no better recommendation than that!
    Rogiński explains some aspects of his work on the record:
    My arrangements are rather free - not only in terms of sound, but also pace, rhythm, texture... I don't believe in ideal, pure Bach, performed note for note. If the west European tradition can be divided in mathematical- tomistic and intuitive- popular stream, I deem myself definitely closer to the latter one. When we were recording this album I listened to some recordings of a highly esteemed, French harpsichord player Pierre Hantai and I was terrified because I had an impression of listening to a computer. Meanwhile, ever more experts claim, that in Bach times this kind of crystal-clear performance of a score was not striven for. I learned about this some years ago during excellent workshops for early music in Jarosław.
    In my experiments with electric coupling and dirty 'margin sounds' I wanted to show, that Bach's compositions are not abstract, mathematical constructs, but living music, organically coupled with the body of the performer and the anatomy of the instrument. That's why I decided on very sensitive recordings, using eight microphones - you can hear my breath, movement of my muscles, cracks and buzzing of the guitar. But above all I discovered dazzling silence between the notes - that's the reason for sometimes radically slowing tempos. I realized, that this special stillness, negation of turmoil, can give the listener real catharsis. It may sound pretentious, but some people would cry on my concerts. This unique 'economics' attracts me much more in Bach's music than the complicated polyphonic constructs. There is no redundant sound, not a bit of noise.
    by Krzysztof Szamot


    Herausgeber's Info:
    Raphael Rogiński wurde zum meist originellen Gitarrenspieler in Polen. Einige sehen ihn als Meister des klezmerischen free Jazz, die anderen wiederum einen Experimentator von Fennesz Qualitäten. Rogiński nahm mittlerweile auf.... Kompositionen von Jan Sebastian Bach.
    'Bach Bleach' ist eine der unheimlichsten Aufnahmen, die in den letzten Jahren in Polen entstanden sind. Es wurde sofort nach der Veröffentlichung von der Polnischen Bach Gesellschaft exkommuniziert. Da gibt's kaum bessere Empfehlung...
    Rogiński erklärt einige Aspekte seiner Arbeit an dieser Aufnahme:
    Meine Arrangements sind weitgehend frei - nicht nur im Sinne von Klang, aber auch Tempo, Rhythmus, Faktur... ich glaube nicht an den puristischen, sauberen, Note für Note gespielten Bach. Wenn man die westeuropäische musikalische Tradition in mathematisch- tomistische und intuitiv- volkstümliche Strömung teilen würde, würde ich mich eher zu der zweiten bekennen. Währen der Aufnahmen habe ich die Alben von dem sehr hochgeschätzten französischen Cembalisten Pierre Hantai gehört. Erschrocken habe ich festgestellt, dass ich einen Computer verfolge. Inzwischen behaupten immer mehr Spezialisten, dass in der Bach- Ära eine so kristallklare Realisierung der Partitur kaum erstrebt wurde. Ich habe es vor Jahren währen exzellenten Workshops für die alte Musik in Jarosław erfahren.
    Bei den Experimenten mit elektrischen Kopplungen und schmutzigen Randklängen wollte ich zeigen, dass die Kompositionen von Bach keinesfalls mathematische und abstrakte Konstruktionen bilden, sondern dass diese als lebendige Musik zu sehen sind, organisch gekoppelt mit dem Körper des Darstellers und Anatomie des Instruments. Deswegen habe ich mich für eine sehr sensible Aufnahme entschieden, indem ich acht Mikrophonen eigesetzt habe. Man hört meine Atmung, Muskelbewegung, das Krachen und Rauschen der Gitarre. Vor allen aber die blendende Stille zwischen den Noten - da ist der Grund für die teilweise radikale Verlangsamung von Tempo. Ich habe festgestellt, dass die besondere Ruhe, eine Art Negation von Lärm, den Zuhörern eine Art von Katharsis beigringt. Es klingt möglicherweise etwas affektiert, aber es ist einige male passiert, dass die Teilnehmer meiner Konzerte geweint haben. In Bachs Musik zieht mich die einzigartige Ökonomie des Ausdrucks, vielmehr als die verwickelten polyfonischen Konstruktionen. Da gibt's kein Laut übrig, kein Körnchen Lärm.
    Krzysztof Szamot


    multikulti.com:
    Raphael Rogiński w dość krótkim czasie wyrósł na wielką osobowość polskiej sceny muzycznej. Stało się to niejako na marginesie życia kulturalnego opisywanego w mediach, omawianego w różnego rodzaju 'oficjalnych instytucjach kultury'.
    Uważni fani jazzu znają zapewne dokonania zespołów SHOFAR i CUKUNFT, których Rogiński jest inicjatorem, zetknęli się z koncertowymi/festiwalowymi projektami Tikkun, Varshe, Mizrach, które skupiają się na nowej kulturze żydowskiej. Ci, którzy zetknęli sie z muzyką na żywo w wykonaniu Rogińskiego, zarówno tą zespołową jak i solową wychodzą z koncertów onieśmieleni jego wyobraźnią, warsztatem i konsekwencją, z jaką wciąż angażuje się w projekty niekonwencjonalne.
    Dla wielu Raphael Rogiński to najciekawszy gitarzysta, jakiego wydało polskie środowisko jazzowe. Opinia ta może zaskakiwać, mieliśmy przecież i wspaniałego Marka Blizińskiego, wciąż aktywnego Jarosława Śmietanę, Marka Napiórkowskiego czy Marka Raduli. Jest też znakomity Piotr Pawlak, o którym słuch zaginął. Jednak czy będąc uczciwym możemy stwierdzić, że wymienieni muzycy stworzyli własny, oryginalny język muzyczny?
    Rogiński pomimo swojego młodego jeszcze wieku zręby takiego języka stworzył.
    Jego solowa płyta, na której sięga do bachowskich kompozycji, chciałoby się powiedzieć kanonicznych dla wyobraźni każdego muzyka, to bardzo osobisty, rozgrywający się w kameralnym wyciszeniu dialog z Janem Sebastianem Bachem, umożliwiający odnalezienie w jego kompozycjach artystycznego uniwersum, wydobywający prawdę głębszą, zmuszający słuchacza do myślenia i stawiania pytań.
    Nie mamy tutaj z pewnością do czynienia z formą naśladownictwa lub zubożania oryginału, jaką są niewątpliwie nagrania chociażby Jacques Loussier Trio.
    Z dużą dozą prawdopodobieństwa można wskazać patronów Rogińskiego, są to Derek Bailey, Elliott Sharp czy Marc Ribot. Jedak także spod ich wpływu Rogiński juz się wyzwolił.
    autor: Krzysztof Szamot

    liner Notes:
    Jeszcze raz, w miłosnej bliskości, przekaż mi Twoją najgłębszą mądrość,
    bo Twoja miłość jest mi droższa nad wszystkie rozkosze świata.
    (Pieśń nad Pieśniami 1:2, interpretacja kabalistyczna)


    Odczytania Raphaela Rogińskiego nie są tradycyjne: stanowią twórczą polemikę z kanonicznymi wykonaniami tych dzieł i... naszymi przyzwyczajeniami. Radykalnie spowolnione tempa, sugestywne barwy, oryginalne frazowanie i kontrolowana dynamika pełnią funkcję 'wehikułu czasu' - przenoszą słuchacza poza doraźność i tymczasowość, wyciszają i uspokajają, pozwalają prześledzić 'w mikroskopowym zbliżeniu' przebieg melodyczny i architekturę harmoniczną utworów. Odgłosy z warsztatu gitarzysty - oddechy, poszumy, świsty, szurnięcia, trzaski oraz preparacje - są tu celowo wyolbrzymione: sugerują działanie prawie do szczętu zużytego, lecz wciąż jakimś cudem funkcjonującego werku pozytywki. Rogiński odczytuje Bacha podkreślając śpiewność, delikatność i tajemniczość tej muzyki. Jednocześnie nawiązuje brzmieniowo i artykulacyjnie do muzyki lutniowej - z jednej strony, a z drugiej - do ludowej, a nawet eksperymentalnej, aż czasem wprost trudno uwierzyć, że te kompozycje zostały napisane kilkaset lat temu, i że to Bach... Dla mnie największa wartość utworów wykonanych przez Rogińskiego tkwi w wyjątkowej atmosferze skupienia i osamotnienia - medytacji niepozbawionej pewnej dozy melancholii.

    IRENEUSZ SOCHA
    marzec 2009


    Odra; 2009-07/08
    '...Nawet w historii w miarę nieekstraordynaryjnych wykonań dzieł Bacha zdarzają się pomysły zaskakujące. Leopold Stokowski na przykład poprowadził kiedyś wielka orkiestrę, która wykonała (w jego zresztą transkrypcji) Toccatę d-moll. Glenn Gould natomiast zarejestrował dziewięć pierwszych kontrapunktów Kunst der Fuge na organach, tyle że sporo przy tym swingował (zapewne dzięki temu przekonująco podkreślił strukturę rytmiczną). Ale są też propozycje, które z założenia mają zadziwiać. Jeszcze we wczesnych latach dziewięćdziesiątych widziałem popularyzujący film o Bachu z Peterem Ustinovem jako narratorem. Aktor ten w którymś momencie powtórzył (skadinąd ważką i wartą dyskusji) tezę, w myśl której muzyka Bacha jest ponadinstrumentalna, gdyz, powiedział, mozna ją grać dosłownie na wszystkim. I jako dowód przedstawił kogoś, kto jedna z Bachowskich melodii wykonał na pompce rowerowej. Rzecz jasna, nie było to niczym wiecej niż pustym efekciarstwem. Na prawach dygresji przyznam, że najbardziej zgorszyła i zaszokowała mnie zupełnie inna płyta: Bach For My Baby. Tak,różowa, pieluchowo-odżywkowa okładka, a na płycie nie, jak można by się ewentualnie spodziewać, Musikalisches Opfer na cymbałkach,lecz składanka Bachowskich kawałków, niektórych nawet w dobrych wykonaniach. Owszem, dzieciom należy puszczać Bacha nawet jeszcze w okresie prenatalnym, zmartwiło mnie co innego: to, że tego rodzaju edycja nieodpowiedzialnie uczy wyłącznie użytkowego stosunku do kultury, która ma działać bez odbiorczego wysiłku, jak dziecięcy puder. Ale wracam czym prędzej do Bacha traktowanego poważnie. Tak wiec nie brakowało różnych udanych, oryginalnych podejść. Słuchałem kiedyś jeszcze longplaya zatytułowanego Jazz Sebastian Bach, jest też pełna wdzięku płyta Blues By Bach nagrana przez Modern Jazz Quartet. John Lewis twierdził zresztą, że Bach i jazz mają wiele wspólnego. Są wreszcie wspaniałe odczytania radykalne. Uri Caine zreinterpretował Wariacje Goldbergowskie w ten sposób, że wyprowadził od ich drogi do mnóstwa zróżnicowanych rodzajów muzyki. Caine rozwinął więc jedną kompozycję w wielką muzyczną syntezę. Raphael Rogiński - w analogicznie intrygującym pomyśle - wybrał rozwiązanie odwrotne: postanowił przeprowadzić anaityczną redukcję muzyki Bacha. Niewykluczone, że również po to, by odnaleźć, a na pewno powiedzieć o elementarnych zasadach organizujących dzieło tego kompozytora. Użył w tym celu przede wszystkim elektrycznej gitary, której punktowane nuty i akordy brzmią doprawdy przejmująco. Nagranie miejscami celowo jest nieczyste, czasem ciut przesterowane, kiedy indziej dźwięk jest nieco przygłuszony (efekt szarpania strun tuż przy mostku?). Przypomina więc Rogiński, że muzyka Bacha to również materia. I historia: gitarzysta jakby starał się przedrzeć do tej muzyki, gra z udawanym trudem, z pauzowaniem, z rezygnacyjnymi próbami nowyuch rozwiązań. Jego płyta mówi, iż Bacha trzeba intensywnie szukać. Rogiński nieraz sugeruje melodię tak, że słuchacz błądzi w swych przypomnieniach. Ale im mniej nut, tym więcej skojarzeń... Tytuły poszczególnych tańców (jak w suicie) czy oznaczeń tempa, niemniej czasem te kwalifikacje są dość zmyłkowe, słychać bowiem melodyczne urywki znane z innych dzieł Bacha. Owsze, Quodlibet to rzeczywiśce trzydziesta spośród Wariacji Goldbergowskich. Płyta kończy się Arią z tegoż cyklu: parafrazowaną dokładnie, lecz i mozno odpoznaną. Bardzo to ważna płyta, także ze względu na uaktywniane przez nią możliwości odczytań i metainterpretacji...'
    [autor: Adam Poprawa]


    Dziennik; 2009-06-12
    '...Album sprawia wrażenie zaimprowizowanych ad hoc miniatur gitarowych. I choć Rogiński trzyma się każdej Bachowskiej nuty, w istocie bawi się: rytmem, ulotnymi barwami i pozornie przypadkowymi mikrobrzmieniami. W nieskomplikowanych kontrapunktycznie tańcach (oryginalnie na skrzypce lub wiolonczelę solo) gitarzysta skupił się na subiektywnych odczytaniach wyrafinowanych linii melodycznych, komponując od nowa każdą frazę, motyw, a nawet dźwięk. Każda nuta staje się tu fascynującą opowieścią utkaną z organicznych rezonansów, nieprzewidywalnych artykulacji i szumowych ornamentów. Brzmi to najczęściej jak spotkanie Goulda z Fenneszem, choć zachowuje niewymuszoną folkową naturalność. Takiego Bacha nie było, nie ma i być nie może. I bardzo dobrze, bo 'Bach Bleach' to przede wszystkim objawienie nietuzinkowej osobowości Rogińskiego, na którą polski jazz oraz rock czekały dobre dwie dekady...'
    autor: Michał Mendyk


    Gazeta Wyborcza; 2009/09/09:
    Co to znaczy dziś: autorskie odczytanie muzyki klasycznej? Albo: gdzie jest jeszcze interpretacja klasycznego tematu, a gdzie zaczyna się już własna twórczość zainspirowana dziełem geniusza sprzed lat? Takie pytania może sobie stawiać słuchacz płyty 'Bach Bleach', którą nagrał gitarzysta Raphael Rogiński dla poznańskiej oficyny Multikulti.

    Rogiński to wykonawca, którego dobrze znają sympatycy muzyki improwizowanej. Stoi m.in... Na czele projektów Cukunft i Shofar, w których próbuje wspólnie z innymi artystami dokonywać współczesnej interpretacji motywów muzyki żydowskiej - czasem bliżej jazzu, czasem w niemal ludycznych, tanecznych kontekstach.

    Podobną grę podejmuje ze spuścizną Jana Sebastiana Bacha, która - chyba dość zaskakująco - staje się dla niego pretekstem do bardzo osobistej i szalenie ciekawej wypowiedzi. Być może brzmi ona wręcz prowokacyjnie, ale jest chyba równie bardzo intymna. Muzyczne wykształcenie i znakomity warsztat, a z drugiej strony nieskrępowana wyobraźnia pozwalają artyście na pełną swobodę w dobieraniu środków i w efekcie autorską, niepowtarzalną opowieść o tym, czym jest dla niego twórczość Bacha.

    Rogiński, na gitarach elektrycznej i akustycznej oraz okazjonalnie fortepianie, prezentuje w istocie swoiste impresje oparte na tematach Bacha. Słyszymy utwory dalekie od tradycyjnych odczytań, w spowolnionych tempach i własnej instrumentacji. To granie eksperymentalne, niepozbawione ekstrawagancji: muzyka delikatności i liryzmu, zarazem pełna szmerów, trzasków, szumów. Artysta eksperymentuje też z brzmieniem instrumentów (zwłaszcza gitary akustycznej), które czasem przypominają subtelną lutnię, kiedy indziej - jakieś egzotyczne ludowe instrumenty.

    Z pewnością to nie muzyka dla każdego. Tym jednak, którzy lubią niecodzienne i nieszablonowe wyprawy, oferuje mnóstwo pięknych przeżyć.
    autor: Tomasz Janas

    Includes unlimited streaming of Bach Bleach via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.
    ... more
    ships out within 3 days

     €11 EUR or more

     

1.
02:30
2.
04:02
3.
02:53
4.
03:16
5.
04:26
6.
02:52
7.
03:54
8.
03:44
9.
02:28
10.
05:02
11.
03:18
12.
03:09
13.
04:44

about

multikulti.com:
Raphael Rogiński became the most original polish guitar player. For some the master of klezmer free jazz, for another experimenter of Fennesz quality. And recently he recorded the compositions of Jan Sebastian Bach....
'Bach Bleach' it's the most amazing album recorded in the last few years in Poland. The release was excommunicated by the Polish Bach Association immediately after its publishing. There is no better recommendation than that!
Rogiński explains some aspects of his work on the record:
My arrangements are rather free - not only in terms of sound, but also pace, rhythm, texture... I don't believe in ideal, pure Bach, performed note for note. If the west European tradition can be divided in mathematical- tomistic and intuitive- popular stream, I deem myself definitely closer to the latter one. When we were recording this album I listened to some recordings of a highly esteemed, French harpsichord player Pierre Hantai and I was terrified because I had an impression of listening to a computer. Meanwhile, ever more experts claim, that in Bach times this kind of crystal-clear performance of a score was not striven for. I learned about this some years ago during excellent workshops for early music in Jarosław.
In my experiments with electric coupling and dirty 'margin sounds' I wanted to show, that Bach's compositions are not abstract, mathematical constructs, but living music, organically coupled with the body of the performer and the anatomy of the instrument. That's why I decided on very sensitive recordings, using eight microphones - you can hear my breath, movement of my muscles, cracks and buzzing of the guitar. But above all I discovered dazzling silence between the notes - that's the reason for sometimes radically slowing tempos. I realized, that this special stillness, negation of turmoil, can give the listener real catharsis. It may sound pretentious, but some people would cry on my concerts. This unique 'economics' attracts me much more in Bach's music than the complicated polyphonic constructs. There is no redundant sound, not a bit of noise.
by Krzysztof Szamot


Herausgeber's Info:
Raphael Rogiński wurde zum meist originellen Gitarrenspieler in Polen. Einige sehen ihn als Meister des klezmerischen free Jazz, die anderen wiederum einen Experimentator von Fennesz Qualitäten. Rogiński nahm mittlerweile auf.... Kompositionen von Jan Sebastian Bach.
'Bach Bleach' ist eine der unheimlichsten Aufnahmen, die in den letzten Jahren in Polen entstanden sind. Es wurde sofort nach der Veröffentlichung von der Polnischen Bach Gesellschaft exkommuniziert. Da gibt's kaum bessere Empfehlung...
Rogiński erklärt einige Aspekte seiner Arbeit an dieser Aufnahme:
Meine Arrangements sind weitgehend frei - nicht nur im Sinne von Klang, aber auch Tempo, Rhythmus, Faktur... ich glaube nicht an den puristischen, sauberen, Note für Note gespielten Bach. Wenn man die westeuropäische musikalische Tradition in mathematisch- tomistische und intuitiv- volkstümliche Strömung teilen würde, würde ich mich eher zu der zweiten bekennen. Währen der Aufnahmen habe ich die Alben von dem sehr hochgeschätzten französischen Cembalisten Pierre Hantai gehört. Erschrocken habe ich festgestellt, dass ich einen Computer verfolge. Inzwischen behaupten immer mehr Spezialisten, dass in der Bach- Ära eine so kristallklare Realisierung der Partitur kaum erstrebt wurde. Ich habe es vor Jahren währen exzellenten Workshops für die alte Musik in Jarosław erfahren.
Bei den Experimenten mit elektrischen Kopplungen und schmutzigen Randklängen wollte ich zeigen, dass die Kompositionen von Bach keinesfalls mathematische und abstrakte Konstruktionen bilden, sondern dass diese als lebendige Musik zu sehen sind, organisch gekoppelt mit dem Körper des Darstellers und Anatomie des Instruments. Deswegen habe ich mich für eine sehr sensible Aufnahme entschieden, indem ich acht Mikrophonen eigesetzt habe. Man hört meine Atmung, Muskelbewegung, das Krachen und Rauschen der Gitarre. Vor allen aber die blendende Stille zwischen den Noten - da ist der Grund für die teilweise radikale Verlangsamung von Tempo. Ich habe festgestellt, dass die besondere Ruhe, eine Art Negation von Lärm, den Zuhörern eine Art von Katharsis beigringt. Es klingt möglicherweise etwas affektiert, aber es ist einige male passiert, dass die Teilnehmer meiner Konzerte geweint haben. In Bachs Musik zieht mich die einzigartige Ökonomie des Ausdrucks, vielmehr als die verwickelten polyfonischen Konstruktionen. Da gibt's kein Laut übrig, kein Körnchen Lärm.
Krzysztof Szamot


multikulti.com:
Raphael Rogiński w dość krótkim czasie wyrósł na wielką osobowość polskiej sceny muzycznej. Stało się to niejako na marginesie życia kulturalnego opisywanego w mediach, omawianego w różnego rodzaju 'oficjalnych instytucjach kultury'.
Uważni fani jazzu znają zapewne dokonania zespołów SHOFAR i CUKUNFT, których Rogiński jest inicjatorem, zetknęli się z koncertowymi/festiwalowymi projektami Tikkun, Varshe, Mizrach, które skupiają się na nowej kulturze żydowskiej. Ci, którzy zetknęli sie z muzyką na żywo w wykonaniu Rogińskiego, zarówno tą zespołową jak i solową wychodzą z koncertów onieśmieleni jego wyobraźnią, warsztatem i konsekwencją, z jaką wciąż angażuje się w projekty niekonwencjonalne.
Dla wielu Raphael Rogiński to najciekawszy gitarzysta, jakiego wydało polskie środowisko jazzowe. Opinia ta może zaskakiwać, mieliśmy przecież i wspaniałego Marka Blizińskiego, wciąż aktywnego Jarosława Śmietanę, Marka Napiórkowskiego czy Marka Raduli. Jest też znakomity Piotr Pawlak, o którym słuch zaginął. Jednak czy będąc uczciwym możemy stwierdzić, że wymienieni muzycy stworzyli własny, oryginalny język muzyczny?
Rogiński pomimo swojego młodego jeszcze wieku zręby takiego języka stworzył.
Jego solowa płyta, na której sięga do bachowskich kompozycji, chciałoby się powiedzieć kanonicznych dla wyobraźni każdego muzyka, to bardzo osobisty, rozgrywający się w kameralnym wyciszeniu dialog z Janem Sebastianem Bachem, umożliwiający odnalezienie w jego kompozycjach artystycznego uniwersum, wydobywający prawdę głębszą, zmuszający słuchacza do myślenia i stawiania pytań.
Nie mamy tutaj z pewnością do czynienia z formą naśladownictwa lub zubożania oryginału, jaką są niewątpliwie nagrania chociażby Jacques Loussier Trio.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można wskazać patronów Rogińskiego, są to Derek Bailey, Elliott Sharp czy Marc Ribot. Jedak także spod ich wpływu Rogiński juz się wyzwolił.
autor: Krzysztof Szamot

liner Notes:
Jeszcze raz, w miłosnej bliskości, przekaż mi Twoją najgłębszą mądrość,
bo Twoja miłość jest mi droższa nad wszystkie rozkosze świata.
(Pieśń nad Pieśniami 1:2, interpretacja kabalistyczna)


Odczytania Raphaela Rogińskiego nie są tradycyjne: stanowią twórczą polemikę z kanonicznymi wykonaniami tych dzieł i... naszymi przyzwyczajeniami. Radykalnie spowolnione tempa, sugestywne barwy, oryginalne frazowanie i kontrolowana dynamika pełnią funkcję 'wehikułu czasu' - przenoszą słuchacza poza doraźność i tymczasowość, wyciszają i uspokajają, pozwalają prześledzić 'w mikroskopowym zbliżeniu' przebieg melodyczny i architekturę harmoniczną utworów. Odgłosy z warsztatu gitarzysty - oddechy, poszumy, świsty, szurnięcia, trzaski oraz preparacje - są tu celowo wyolbrzymione: sugerują działanie prawie do szczętu zużytego, lecz wciąż jakimś cudem funkcjonującego werku pozytywki. Rogiński odczytuje Bacha podkreślając śpiewność, delikatność i tajemniczość tej muzyki. Jednocześnie nawiązuje brzmieniowo i artykulacyjnie do muzyki lutniowej - z jednej strony, a z drugiej - do ludowej, a nawet eksperymentalnej, aż czasem wprost trudno uwierzyć, że te kompozycje zostały napisane kilkaset lat temu, i że to Bach... Dla mnie największa wartość utworów wykonanych przez Rogińskiego tkwi w wyjątkowej atmosferze skupienia i osamotnienia - medytacji niepozbawionej pewnej dozy melancholii.

IRENEUSZ SOCHA
marzec 2009


Odra; 2009-07/08
'...Nawet w historii w miarę nieekstraordynaryjnych wykonań dzieł Bacha zdarzają się pomysły zaskakujące. Leopold Stokowski na przykład poprowadził kiedyś wielka orkiestrę, która wykonała (w jego zresztą transkrypcji) Toccatę d-moll. Glenn Gould natomiast zarejestrował dziewięć pierwszych kontrapunktów Kunst der Fuge na organach, tyle że sporo przy tym swingował (zapewne dzięki temu przekonująco podkreślił strukturę rytmiczną). Ale są też propozycje, które z założenia mają zadziwiać. Jeszcze we wczesnych latach dziewięćdziesiątych widziałem popularyzujący film o Bachu z Peterem Ustinovem jako narratorem. Aktor ten w którymś momencie powtórzył (skadinąd ważką i wartą dyskusji) tezę, w myśl której muzyka Bacha jest ponadinstrumentalna, gdyz, powiedział, mozna ją grać dosłownie na wszystkim. I jako dowód przedstawił kogoś, kto jedna z Bachowskich melodii wykonał na pompce rowerowej. Rzecz jasna, nie było to niczym wiecej niż pustym efekciarstwem. Na prawach dygresji przyznam, że najbardziej zgorszyła i zaszokowała mnie zupełnie inna płyta: Bach For My Baby. Tak,różowa, pieluchowo-odżywkowa okładka, a na płycie nie, jak można by się ewentualnie spodziewać, Musikalisches Opfer na cymbałkach,lecz składanka Bachowskich kawałków, niektórych nawet w dobrych wykonaniach. Owszem, dzieciom należy puszczać Bacha nawet jeszcze w okresie prenatalnym, zmartwiło mnie co innego: to, że tego rodzaju edycja nieodpowiedzialnie uczy wyłącznie użytkowego stosunku do kultury, która ma działać bez odbiorczego wysiłku, jak dziecięcy puder. Ale wracam czym prędzej do Bacha traktowanego poważnie. Tak wiec nie brakowało różnych udanych, oryginalnych podejść. Słuchałem kiedyś jeszcze longplaya zatytułowanego Jazz Sebastian Bach, jest też pełna wdzięku płyta Blues By Bach nagrana przez Modern Jazz Quartet. John Lewis twierdził zresztą, że Bach i jazz mają wiele wspólnego. Są wreszcie wspaniałe odczytania radykalne. Uri Caine zreinterpretował Wariacje Goldbergowskie w ten sposób, że wyprowadził od ich drogi do mnóstwa zróżnicowanych rodzajów muzyki. Caine rozwinął więc jedną kompozycję w wielką muzyczną syntezę. Raphael Rogiński - w analogicznie intrygującym pomyśle - wybrał rozwiązanie odwrotne: postanowił przeprowadzić anaityczną redukcję muzyki Bacha. Niewykluczone, że również po to, by odnaleźć, a na pewno powiedzieć o elementarnych zasadach organizujących dzieło tego kompozytora. Użył w tym celu przede wszystkim elektrycznej gitary, której punktowane nuty i akordy brzmią doprawdy przejmująco. Nagranie miejscami celowo jest nieczyste, czasem ciut przesterowane, kiedy indziej dźwięk jest nieco przygłuszony (efekt szarpania strun tuż przy mostku?). Przypomina więc Rogiński, że muzyka Bacha to również materia. I historia: gitarzysta jakby starał się przedrzeć do tej muzyki, gra z udawanym trudem, z pauzowaniem, z rezygnacyjnymi próbami nowyuch rozwiązań. Jego płyta mówi, iż Bacha trzeba intensywnie szukać. Rogiński nieraz sugeruje melodię tak, że słuchacz błądzi w swych przypomnieniach. Ale im mniej nut, tym więcej skojarzeń... Tytuły poszczególnych tańców (jak w suicie) czy oznaczeń tempa, niemniej czasem te kwalifikacje są dość zmyłkowe, słychać bowiem melodyczne urywki znane z innych dzieł Bacha. Owsze, Quodlibet to rzeczywiśce trzydziesta spośród Wariacji Goldbergowskich. Płyta kończy się Arią z tegoż cyklu: parafrazowaną dokładnie, lecz i mozno odpoznaną. Bardzo to ważna płyta, także ze względu na uaktywniane przez nią możliwości odczytań i metainterpretacji...'
[autor: Adam Poprawa]


Dziennik; 2009-06-12
'...Album sprawia wrażenie zaimprowizowanych ad hoc miniatur gitarowych. I choć Rogiński trzyma się każdej Bachowskiej nuty, w istocie bawi się: rytmem, ulotnymi barwami i pozornie przypadkowymi mikrobrzmieniami. W nieskomplikowanych kontrapunktycznie tańcach (oryginalnie na skrzypce lub wiolonczelę solo) gitarzysta skupił się na subiektywnych odczytaniach wyrafinowanych linii melodycznych, komponując od nowa każdą frazę, motyw, a nawet dźwięk. Każda nuta staje się tu fascynującą opowieścią utkaną z organicznych rezonansów, nieprzewidywalnych artykulacji i szumowych ornamentów. Brzmi to najczęściej jak spotkanie Goulda z Fenneszem, choć zachowuje niewymuszoną folkową naturalność. Takiego Bacha nie było, nie ma i być nie może. I bardzo dobrze, bo 'Bach Bleach' to przede wszystkim objawienie nietuzinkowej osobowości Rogińskiego, na którą polski jazz oraz rock czekały dobre dwie dekady...'
autor: Michał Mendyk


Gazeta Wyborcza; 2009/09/09:
Co to znaczy dziś: autorskie odczytanie muzyki klasycznej? Albo: gdzie jest jeszcze interpretacja klasycznego tematu, a gdzie zaczyna się już własna twórczość zainspirowana dziełem geniusza sprzed lat? Takie pytania może sobie stawiać słuchacz płyty 'Bach Bleach', którą nagrał gitarzysta Raphael Rogiński dla poznańskiej oficyny Multikulti.

Rogiński to wykonawca, którego dobrze znają sympatycy muzyki improwizowanej. Stoi m.in... Na czele projektów Cukunft i Shofar, w których próbuje wspólnie z innymi artystami dokonywać współczesnej interpretacji motywów muzyki żydowskiej - czasem bliżej jazzu, czasem w niemal ludycznych, tanecznych kontekstach.

Podobną grę podejmuje ze spuścizną Jana Sebastiana Bacha, która - chyba dość zaskakująco - staje się dla niego pretekstem do bardzo osobistej i szalenie ciekawej wypowiedzi. Być może brzmi ona wręcz prowokacyjnie, ale jest chyba równie bardzo intymna. Muzyczne wykształcenie i znakomity warsztat, a z drugiej strony nieskrępowana wyobraźnia pozwalają artyście na pełną swobodę w dobieraniu środków i w efekcie autorską, niepowtarzalną opowieść o tym, czym jest dla niego twórczość Bacha.

Rogiński, na gitarach elektrycznej i akustycznej oraz okazjonalnie fortepianie, prezentuje w istocie swoiste impresje oparte na tematach Bacha. Słyszymy utwory dalekie od tradycyjnych odczytań, w spowolnionych tempach i własnej instrumentacji. To granie eksperymentalne, niepozbawione ekstrawagancji: muzyka delikatności i liryzmu, zarazem pełna szmerów, trzasków, szumów. Artysta eksperymentuje też z brzmieniem instrumentów (zwłaszcza gitary akustycznej), które czasem przypominają subtelną lutnię, kiedy indziej - jakieś egzotyczne ludowe instrumenty.

Z pewnością to nie muzyka dla każdego. Tym jednak, którzy lubią niecodzienne i nieszablonowe wyprawy, oferuje mnóstwo pięknych przeżyć.
autor: Tomasz Janas

credits

released May 25, 2009

Muzyka Współczesna/Współczesna Kameralistyka
Contemprary Classic Series

Raphael Rogiński: electric and acoustic guitars, piano

tracklist:
1. Polonaise
2. Largo
3. Sarabande
4. Sarabande
5. Preludium
6. Largo
7. Quodlibet
8. Allemande
9. Gavotte
10. Menuet
11. Sarabande
12. Menuet
13. Aria

all music by Johann Sebastian Bach [1685-1750]

total time: 46:26
Recorded on January 2009 at Casa de Sophia (Warsaw, Poland) by Zofia Gołębiewska and Dragon Club (Poznań, Poland) by Maciek Frycz.

tags

license

all rights reserved

about

Multikulti Project Poznań, Poland

contact / help

Contact Multikulti Project

Streaming and
Download help