/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      €7 EUR  or more

     

  • Compact Disc (CD) + Digital Album

    Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
    Improvised Music Series

    The Collective Improvisation Group:
    Darek Herbasz: tenor saxophone
    Jerzy Małek: trumpet, flugelhorn, corn
    Piotr Mania: piano
    Piotr Pawlak: guitar & additional sounds
    Adam Żuchowski: bass
    Łukasz Ruszkowski: percussion
    Tomek Sowiński: drums

    1. Initiation to Synergy (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
    2. Very Wicked Customs (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
    3. Staggering (The Collective Improvisation Group)
    4. Sleeping, Smoking, Talking (The Collective Improvisation Group)
    5. Lemon Incident (The Collective Improvisation Group)
    6. Chix (Jerzy Małek)
    7. Clumsiest People (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
    8. Have We lost Our Dream? (W.Badarou / S.Keita / S.Kabongo)
    9. CV Joint (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
    10. Idle (The Collective Improvisation Group)

    Arrangements by The Collective Improvisation Group.

    Recorded March 26 & 27, 2008 at Radio Gdańsk, Poland, sound engineer: Michał Mielnik
    Mixed and mastered by Piotr Pawlak.
    Band's photos by Marek Iwanowski & Patrycja Orzechowska.
    Cover photo and graphic design by Marek Wajda.

    total time - 61:11

    multikulti.com
    The second record of Tomek Sowiński & The Collective Improvisation Group was released by Multikulti Project. It is a follow-up of the recording realized 3 years ago for NotTwo label .
    Tomek Sowiński, a Tri-City* drummer and composer seems to be fascinated by the big band jazz tradition as well as by different kinds of ethnic music, especially connected with jazz idiom directly - originating from Africa and Latin America. His second record with The Collective Improvisation Group reflects this fascinations. There is no quest for ritual sounds - he is rather focused on the beauty of life and folk music and the possibilities of interaction between this music and swinging sounds. There is a lot of subtle free jazz influences: he gives priority to collective sounds and the joy of cooperation over individual mastery and fury.
    Although there is a lot space given for individual solo work and the group can gather unbelievable speed (Very Wicked Customs) the rather formal time-frames put the solo fragments in more synthetic structures. Collective Improvisation Group is a group of musicians thinking and feeling music in a similar fashion. Best cases in point are their collective improvisations, which seem not to differ much from compositions with their descriptive, illustrative character. Most important is the beauty and joy of playing together. More important than the pain of existence is the taste of bread and wine.
    Is this not the best recommendation of this music?

    multikulti.com
    Druga płyta Tomka Sowińskiego & The Collective Improvisation Group ukazuję się nakładem Multikulti Project. Jest to niejako ciąg dalszy nagrania sprzed lat trzech, które wydane zostało w krakowskiej oficynie NotTwo.
    Tomek Sowiński, trójmiejski perkusista i kompozytor to muzyk zafascynowany tak jazzową, big bandową tradycją, jak i różnymi odmianami muzyki etnicznej, zwłaszcza tych najbardziej z jazzem powiązanych - pochodzących z Czarnego Lądu oraz Ameryki Łacińskiej. I echa tych fascynacji pobrzmiewają w tym nagraniu. Niekoniecznie szuka on rytualnych brzmień - interesuje go raczej uroda życia. Jest zafascynowany pięknem tej muzyki i możliwościami połączenia tego ze stricte swingowymi brzmieniami. To muzyka otwarta także na wpływy free jazzu, ale tej łagodniejszej jego odmiany - nad indywidualne mistrzostwo, furię i wrzask przedkłada on brzmienie kolektywu i radość czerpaną przez muzyków z jego współtworzenia. Chociaż pozostawia pole dla indywidualnych, solowych wycieczek, a zespół potrafi rozpędzić się w niebywałym tempie i zgraniu (Very Wicked Customs), to dosyć sztywno zakreślając czasowe ramy sprawia, iż poszczególne solówki mają bardzo syntetyczny charakter. Collective Improvisation Group to zespół muzyków podobnie jak on myślących i czujących muzykę - słychać to świetnie w utworach będących kolektywnymi improwizacjami - nie odbiegają one znacząco od pozostałych kompozycji, tak jak utwory mające konkretnych autorów utrzymują one opisowy, ilustracyjny charakter. Najważniejsze jest tu bowiem piękno i radość grania, uroda Świata. Nad ból istnienia przekłada się smak chleba i wina. Czy nie jest to najlepsza rekomendacja dla tej muzyki?!
    autor: Wawrzyniec Mąkinia

    *3 adjacent cities; Gdańsk-Gdynia-Sopot located at the Polish Baltic coast

    AUDIO; 04/2010, ocena Płyta Miesiąca, wykonanie * * * * *, nagranie * * * * *

    Uwaga, z Trójmiasta nadciąga druga fala jazzowych rewolucjonistów. Już nie muszą używać nazw wytrychów jak yass, żeby wejść przez zamknięte drzwi na polską scenę. Oni już tu są i to nie od dziś. Występują w różnych formacjach, może niezbyt lukratywnych, nie dostali się jeszcze do dużych wytwórni, ale już zaznaczyli swoją obecność. Poznali się na nich najpierw miłośnicy jazzu poszukujący nowych brzmień. Żadnych tam gramofonów, samplerów czy pogłosów. To zwolennicy Johna Zorna, Dave'a Douglasa, Art Ensemble of Chicago, szukający podobnej muzyki w Polsce. I znajdują.

    A muzycy stale doskonalą warsztat, by nie ograniczał możliwości wyrażania myśli. W swych poglądach są rewolucyjni, nie pasują im stare schematy, ale wiedzą też, że jazz nie lubi anarchii. Dlatego mają liderów i sami stają się liderami. Wśród nominowanych do Fryderyków za debiut fonograficzny roku zwróciło moją uwagę trio Piotra Mani. Na perkusji gra w nim Tomek Sowiński. Niemal jednocześnie trafiła do mnie płyta Tomka Sowińskiego, na której gra pianista Piotr Mania. Skład zespołu jest o wiele większy, przecież zobowiązuje do tego wzniosła nazwa: The Collective Improvisation Group. Znajdziemy tu również: trębacza Jerzego Małka, saksofonistę Darka Herbasza, gitarzystę Piotra Pawlaka, basistę Adama Żuchowskiego i Łukasza Ruszkowskiego grającego na instrumentach perkusyjnych. A więc septet odważnych, młodych i już doświadczonych muzyków z przekonaniem, pewnie kroczących obraną drogą.

    Już przy pierwszym przesłuchaniu albumu 'Synergy' kręciłem z niedowierzaniem głową i kiwałem z uznaniem na zmianę. Przypominałem sobie formacje Douglasa i Roscoe Mitchella. Ta sama koncepcja wspólnej improwizacji, a jednak ujętej w ramy aranżacji. Kompozycje napisane w zarysie tak, żeby nadać kierunek poszukiwaniom. Ale każdy muzyk w dowolnym momencie może coś dodać i struktura utworu pęcznieje, rośnie jak wielka, nowoczesna budowla. Czasem Herbasz czy Małek odskoczy trochę w bok, pofolguje wyobraźni, zaczerpnie głęboko powietrza i wydmucha szybko drobne nuty, tak, że zaświdruje w uszach, po czym zaraz wraca do szeregu podporządkowując się koncepcji, jakże twórczej.

    Co mi się najbardziej podoba, to nikt tu nie czeka w kolejce na swoją solówkę, w każdej chwili dodaje swoją nutę, swój mały lub większy pomysł na muzykę. Najlepszym tego przykładem jest siódmy utwór 'Clumsiest People', kiedy zespół jest już rozgrzany, a nawet wpada w trans. Finał kompozycji nie jest standardowy, a oddala się od nas powoli, pozostawiając z pojedynczymi dźwiękami. Po chwili Tomek Sowiński zadaje kolegom i nam pytanie 'Have We Lost Our Dream?'. To chwila oddechu, czas by pobawić się pogłosem, bębnami, preparowanym fortepianem, ale jaka z tego wychodzi piękna melodia grana przez trąbkę i saksofon! Narastające i podające fale dźwiękowe działają jak muzyka relaksacyjna, zamykam oczy, opieram głowę o oparcie i marzę o tym, żeby kolektyw Tomka Sowińskiego zaproszono na duży festiwal, może nawet za granicę.

    W grupach improwizujących nie zawsze podobał mi się nadmiar ostrych freejazzowych fraz. Po chwili percepcja stawała się ograniczona. A Tomek Sowiński jakby o tym wiedział, że nie może przesadzić z informacją. Nut ma być tyle, ile trzeba. Po okresie naporu i walki musi przyjść wytchnienie w balladzie takiej jak 'CV Joint'. Podoba mi się, że lider nasycił muzykę intensywnym rytmem perkusji i instrumentów perkusyjnych. Tak grał Weather Report i Miles Davis. Zresztą koncepcja improwizacji grupowej z 'Bitches Brew' gdzieś tu znajduje swoje miejsce. Podsumowując - brawa i jeszcze raz wielkie brawa. Radosny finał albumu, trochę bałaganiarski, z okrzykami czy nawoływaniem w tle - naprawdę w wielkim stylu. Po takim utworze mam ochotę jeszcze raz przycisnąć PLAY w odtwarzaczu. A przy tym realizacja i mastering bez zarzutu. Tak trzymać
    autor: Marek Dusza


    Odra 2010-07/08
    Album Synergy nie do końca przekonuje, ale pewnie to cena, jaką czasem płaci się za poszukiwania, odnawianie brzmień i połączeń, a na taką właśnie muzykę jest nastawiona poznańska oficyna płytowa. Owszem, nagrania septetu są ładne, słucha się ich ze sporą przyjemnością; nie wykluczam zresztą, że nieraz więcej się w nich dzieje, niż w dokonaniach przedwcześnie ustatecznionych artystów o uznanych nazwiskach. Jak na moje ucho i potrzeby, jest jednak w Synergy za dużo elektroniki, która zapełnia, a może dokładniej: zapycha przestrzeń, upodrzędniając w ten sposób grę muzyków, którym, doprawdy, pomysłów nie brakuje. W CV Joint zrezygnowano z dodawania efektów, i od razu słychać, na jak wiele stać ekipę Tomka Sowińskiego. Syntetyczne dodatki służą jednak ścieżce ostatniej (Idle), gdzie latynopodobne dęte zderzają się z cięższymi brzmieniami.
    autor: Adam Poprawa


    Gazeta Wyborcza - Duży Format, 2010-08-20
    Sowiński jest jak snajper. Nieruchomy i niewidoczny siedzi godzinami w ukryciu, by w odpowiednim momencie oddać celny strzał. Zwalający z nóg.

    Najpierw szumy, tarcia, ledwie słyszalne trzaski i trochę niepokojące dudnienie ('Initiation to Synergy'). Potem rodzący się z nich temat dęciaków z odrobiną delikatnej elektroniki i wszechobecny, kapitalnie pulsujący trans. Z transu zaś skok do akustyczno-elektronicznej jatki ('Very Wicked Customs', 'Staggering'). Tak gdański perkusista i kompozytor Tomasz Sowiński wprowadza nas do swego świata improwizowanych dźwięków.

    O efekty nie trzeba się obawiać, bo działający na co dzień jako sideman w zespołach polskich jazzowych gwiazd perkusista jest naprawdę strzelcem wyborowym. Przecież kolektywna improwizacja to najbardziej zdradliwa zabawa, w której od spontanicznego tworzenia tu i teraz do zapętlenia i monotonii bardzo niedaleko.

    Ale nie w tym wypadku. Sowiński zebrał grupę kapitalnych muzyków improwizatorów (Darek Herbasz - saksofon tenorowy, Jerzy Małek - trąbka, Piotr Mania - fortepian, Piotr Pawlak - gitara, elektronika, Adam Żuchowski - bas, Łukasz Ruszkowski - instrumenty perkusyjne).

    Tytuł albumu też nie jest dobrany na wyrost. Synergia to wspólne działanie dające większe efekty niż działanie w pojedynkę. A zespół Sowińskiego łączy ta właśnie, muzyczna i fizyczna, a może nawet magiczna nić porozumienia. Ktoś zresztą powiedział ostatnio, że to druga fala trójmiejskich rewolucjonistów jazzowych. Oby wróżba się spełniła.
    autor: Tomasz Handzlik


    trojmiasto.pl; 2010-06
    W muzycznym świecie panuje przesąd, iż drugi album w karierze artysty nigdy nie zawodzi słuchaczy. Dzieje się tak, ponieważ jest to często zestaw niewykorzystanych w debiucie, doskonałych pomysłów, wzbogaconych nowymi rozwiązaniami. Dokładnie taka jest druga płyta Tomka Sowińskiego i jego The Collective Improvisation Group.

    Najważniejszym jest fakt, że C.I.G. to praktycznie jedyna funkcjonująca na naszej scenie jazzowa orkiestra. Mimo to, tak bardzo niepodobna do tych pierwszych chicagowskich czy nowojorskich z Banym Goodmanem czy Fletcherem Hendersonem na czele. Na płycie 'Synergy' C.I.G. podobnie jak na debiutanckiej 'Illustration' snują improwizowane, lunatyczne kompozycje, które wciągają słuchacza w daleką i bogatą duchowo podróż. Tym razem wędrówka jest jeszcze ciekawsza, prowadzi bowiem przez wszystko to, co w dobrym jazzie najważniejsze - szaloną improwizację i hipnotyczną sekcję rytmiczną.

    Album powstawał zgodnie z hasłem 'na żywo, ale w studio'. Od pierwszych dźwięków słychać też uchwyconą spontaniczność komunikacji między muzykami. Saksofon tenorowy Darka Herbasza namiętnie dyskutuje z trąbką Jerzego Małka - utwór 'Very wicked customs', a perkusjonalia w wykonaniu Łukasza Ruszkowskiego doskonale wypełniają zapętlone rytmy Sowińskiego - otwierający płytę 'Initiation to synergy'. Można powiedzieć, że tak jest już do końca - muzyka mknie po synapsie, raz wznosząc emocje, to znów je studząc.

    Najważniejsze na 'Synergy' jest doskonałe wyważenie pomiędzy freejazzowym polotem a podstawą rytmiczną. Tomek Sowiński wciąż pozostaje wierny 'pierwotnym rytmom' i właśnie te afrykańskie, transowe uderzenia dają podstawę do podążania za resztą składu. Tym samym nigdy nie jest chaotycznie, choć bywa wymagająco (wciągający 'Clumsiest people') , nigdy nie jest nudno, choć bywa bardzo melodycznie (pianino Piotra Mani otwierające kompozycję 'Sleeping, smoking, talking').

    W porównaniu do debiutu kompozycje wzbogaciły się, przede wszystkim o gitarę Piotra Pawlaka, który za pomocą instrumentu i efektów buduje niezwykłe 'plamy' dźwiękowe - chociażby 'Chix'. Wypełniają one utwory nutą niepokoju, a tym samym jazz C.I.G. stał się nie tyle rozrywkowy, co w dużym stopniu metafizyczny. Przesłuchując kolejny raz album, można odkryć jeszcze inny element muzycznej jednorodności. Sowiński nie tylko połączył 'czarny' wymiar jazzu w postaci rytmiki z nowoczesną elektroniką, ale także sięgnął do 'białych' korzeni tej muzyki. W kompozycji 'Lemon incident' występują bowiem tzw. dźwięki 'żartobliwe', podobne odnaleźć można na pierwszych zarejestrowanych utworach Original Dixieland Jazz Band z 1917 roku. Ciekawie jest też zakończenie albumu - w 'Idle' muzyka grupy zderza się ze swingującym tematem prowadzonym przez instrumenty dęte.

    Podsumowując warto zaznaczyć, iż The Collective Improvisation Group zubożała personalnie. Debiutujący 9-osobowy skład przeistoczył się obecnie w grupę 7 instrumentalistów. Co ciekawe, muzyka na tym zyskała i stała się bardziej intrygująca. Może to zasługa lidera Tomka Sowińskiego, który daje muzykom dużo swobody zarówno w komponowaniu jak i improwizowaniu. A może to kwestia wzajemnego rozumienia się na scenie - odpowiedniej synergii, którą udało się zarejestrować.
    autor: Przemysław Rydzewski


    impropozycja.blogspot.com; 2010-11:
    Zacznę od płyty 'Synergy' perkusisty Tomka Sowińskiego, któremu towarzyszy prawdziwa śmietanka polskiego młodego jazzu w osobach Darka Herbasza grającego na saksofonie tenorowym, Jerzego Małka - na trąbce i instrumentach pokrewnych, Piotra Manii - na fortepianie, Piotra Pawlaka - na gitarze, Adama Żuchowskiego - na basie i Łukasza Ruszkowskiego szalejącego na różnych instrumentach perkusyjnych o etnicznej proweniencji. Doprawdy groove w tej muzie silny jest jak kiedyś moc w rodzinie Skywalkerów! Grupa ta nazwała się bardzo pięknie The Collective Improvisation Group i można o nich powiedzieć tylko i aż to, że to prawdziwych siedmiu wspaniałych, siedmiu samurajów, których granie jest dynamiczne i ostre jak miecz Musashiego, uciszający ostatecznie wszystkich maruderów, którzy zdają się wątpić, że modern jazz może być jednocześnie awangardowy i posiadać sex appeal! Zresztą staje się to powoli polską specjalnością, o czym świadczą wspaniałe płyty Audiofeeling Band Pawła Kaczmarczyka i Contemporary Noise Quintet/Sextet.
    A ponieważ internetowa notka nie powinna być zbyt długa, na koniec chcę podkreślić rolę jaką odegrał w nagraniu Piotr Mania. Jego styl przypomina mi nieco sposób w jaki grał Kenny Drew, jak tamten Mania potrafi pozostając na drugim planie, zachować swoją wyrazistą indywidualność i subtelnie acz czujnie podąża za najlżejszymi zmianami rytmu w jakie obfituje ta wspaniała muzyka. Płyta warta nie tylko złamanego szeląga!
    autor: Maciej Nowotny



    polish-jazz.blogspot.com; 2010-10:
    Goddamn Polish Jazz so motherfucker strong! exclaimed one of my American colleagues upon hearing this recording. And indeed it is extremely funky although names of musicians involved in this project may be totally unknown and impossible to spell for foreign listeners. Nonetheless they are all creme de creme of Polish young jazz players and they really do hit the roof with this music!
    Groove is strong in this music as once force in Luke Skywalker. Recently in one of my texts I cried over the fact that we lack in Poland of drummers of calibre of Jack DeJohnette, Jim Black or Jeff 'Tain' Watts. But this record headed by young Polish drummer Tomasz Sowiński proves that I was completely wrong. His work on both drums and Łukasz Ruszkowski's on percussion is so creative and forward-thinking that I simply find no words to express my admiration for them. Everything rustles, bounces and leaps in this music! Rhythm is omnipresent as Holy Ghost in hearts of true (jazz) believers.
    In file with such other jazz orchestras as Paweł Kaczmarczyk AudioFeeling Band, Contemporary Noise Sextet or Jerzy Małek Group Tomasz Sowiński and his The Collective Improvisation Group lead Polish jazz audience towards Promised Land of long forgotten jazz big bands. Darek Herbasz (tenor sax), Jerzy Małek (trumpet, flugelhorn, cornet), Piotr Mania (piano), Piotr Pawlak guitar & additional sounds), Żuchowski Adam (bass) and Ruszkowski Łukasz (percussion) plus leader, seven jazz musicians, the magnificent seven, the seven samurai who cut through ten consecutive tunes like damasacen steel through all doubts that modern jazz can be both avant garde and sexy.
    Finally let me underline the role played in this recording by Piotr Mania. His presence on the piano reminds me very much of Kenny Drew style. Like Drew Mania remains low profile, subtle and vigilant to slightest changes in complicated rhythms of music but he never fails to support, nurture and expand it.
    autor: Maciej Nowotny

    Includes unlimited streaming of Synergy via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.
    ... more
    ships out within 2 days

      €11 EUR or more 

     

1.
2.
3.
04:26
4.
5.
6.
06:54
7.
8.
9.
05:49
10.
04:24

about

Avant Jazz / Free Improvisation / Avant-Garde
Improvised Music Series

multikulti.com
The second record of Tomek Sowiński & The Collective Improvisation Group was released by Multikulti Project. It is a follow-up of the recording realized 3 years ago for NotTwo label .
Tomek Sowiński, a Tri-City* drummer and composer seems to be fascinated by the big band jazz tradition as well as by different kinds of ethnic music, especially connected with jazz idiom directly - originating from Africa and Latin America. His second record with The Collective Improvisation Group reflects this fascinations. There is no quest for ritual sounds - he is rather focused on the beauty of life and folk music and the possibilities of interaction between this music and swinging sounds. There is a lot of subtle free jazz influences: he gives priority to collective sounds and the joy of cooperation over individual mastery and fury.
Although there is a lot space given for individual solo work and the group can gather unbelievable speed (Very Wicked Customs) the rather formal time-frames put the solo fragments in more synthetic structures. Collective Improvisation Group is a group of musicians thinking and feeling music in a similar fashion. Best cases in point are their collective improvisations, which seem not to differ much from compositions with their descriptive, illustrative character. Most important is the beauty and joy of playing together. More important than the pain of existence is the taste of bread and wine.
Is this not the best recommendation of this music?

multikulti.com
Druga płyta Tomka Sowińskiego & The Collective Improvisation Group ukazuję się nakładem Multikulti Project. Jest to niejako ciąg dalszy nagrania sprzed lat trzech, które wydane zostało w krakowskiej oficynie NotTwo.
Tomek Sowiński, trójmiejski perkusista i kompozytor to muzyk zafascynowany tak jazzową, big bandową tradycją, jak i różnymi odmianami muzyki etnicznej, zwłaszcza tych najbardziej z jazzem powiązanych - pochodzących z Czarnego Lądu oraz Ameryki Łacińskiej. I echa tych fascynacji pobrzmiewają w tym nagraniu. Niekoniecznie szuka on rytualnych brzmień - interesuje go raczej uroda życia. Jest zafascynowany pięknem tej muzyki i możliwościami połączenia tego ze stricte swingowymi brzmieniami. To muzyka otwarta także na wpływy free jazzu, ale tej łagodniejszej jego odmiany - nad indywidualne mistrzostwo, furię i wrzask przedkłada on brzmienie kolektywu i radość czerpaną przez muzyków z jego współtworzenia. Chociaż pozostawia pole dla indywidualnych, solowych wycieczek, a zespół potrafi rozpędzić się w niebywałym tempie i zgraniu (Very Wicked Customs), to dosyć sztywno zakreślając czasowe ramy sprawia, iż poszczególne solówki mają bardzo syntetyczny charakter. Collective Improvisation Group to zespół muzyków podobnie jak on myślących i czujących muzykę - słychać to świetnie w utworach będących kolektywnymi improwizacjami - nie odbiegają one znacząco od pozostałych kompozycji, tak jak utwory mające konkretnych autorów utrzymują one opisowy, ilustracyjny charakter. Najważniejsze jest tu bowiem piękno i radość grania, uroda Świata. Nad ból istnienia przekłada się smak chleba i wina. Czy nie jest to najlepsza rekomendacja dla tej muzyki?!
autor: Wawrzyniec Mąkinia

*3 adjacent cities; Gdańsk-Gdynia-Sopot located at the Polish Baltic coast

AUDIO; 04/2010, ocena Płyta Miesiąca, wykonanie * * * * *, nagranie * * * * *

Uwaga, z Trójmiasta nadciąga druga fala jazzowych rewolucjonistów. Już nie muszą używać nazw wytrychów jak yass, żeby wejść przez zamknięte drzwi na polską scenę. Oni już tu są i to nie od dziś. Występują w różnych formacjach, może niezbyt lukratywnych, nie dostali się jeszcze do dużych wytwórni, ale już zaznaczyli swoją obecność. Poznali się na nich najpierw miłośnicy jazzu poszukujący nowych brzmień. Żadnych tam gramofonów, samplerów czy pogłosów. To zwolennicy Johna Zorna, Dave'a Douglasa, Art Ensemble of Chicago, szukający podobnej muzyki w Polsce. I znajdują.

A muzycy stale doskonalą warsztat, by nie ograniczał możliwości wyrażania myśli. W swych poglądach są rewolucyjni, nie pasują im stare schematy, ale wiedzą też, że jazz nie lubi anarchii. Dlatego mają liderów i sami stają się liderami. Wśród nominowanych do Fryderyków za debiut fonograficzny roku zwróciło moją uwagę trio Piotra Mani. Na perkusji gra w nim Tomek Sowiński. Niemal jednocześnie trafiła do mnie płyta Tomka Sowińskiego, na której gra pianista Piotr Mania. Skład zespołu jest o wiele większy, przecież zobowiązuje do tego wzniosła nazwa: The Collective Improvisation Group. Znajdziemy tu również: trębacza Jerzego Małka, saksofonistę Darka Herbasza, gitarzystę Piotra Pawlaka, basistę Adama Żuchowskiego i Łukasza Ruszkowskiego grającego na instrumentach perkusyjnych. A więc septet odważnych, młodych i już doświadczonych muzyków z przekonaniem, pewnie kroczących obraną drogą.

Już przy pierwszym przesłuchaniu albumu 'Synergy' kręciłem z niedowierzaniem głową i kiwałem z uznaniem na zmianę. Przypominałem sobie formacje Douglasa i Roscoe Mitchella. Ta sama koncepcja wspólnej improwizacji, a jednak ujętej w ramy aranżacji. Kompozycje napisane w zarysie tak, żeby nadać kierunek poszukiwaniom. Ale każdy muzyk w dowolnym momencie może coś dodać i struktura utworu pęcznieje, rośnie jak wielka, nowoczesna budowla. Czasem Herbasz czy Małek odskoczy trochę w bok, pofolguje wyobraźni, zaczerpnie głęboko powietrza i wydmucha szybko drobne nuty, tak, że zaświdruje w uszach, po czym zaraz wraca do szeregu podporządkowując się koncepcji, jakże twórczej.

Co mi się najbardziej podoba, to nikt tu nie czeka w kolejce na swoją solówkę, w każdej chwili dodaje swoją nutę, swój mały lub większy pomysł na muzykę. Najlepszym tego przykładem jest siódmy utwór 'Clumsiest People', kiedy zespół jest już rozgrzany, a nawet wpada w trans. Finał kompozycji nie jest standardowy, a oddala się od nas powoli, pozostawiając z pojedynczymi dźwiękami. Po chwili Tomek Sowiński zadaje kolegom i nam pytanie 'Have We Lost Our Dream?'. To chwila oddechu, czas by pobawić się pogłosem, bębnami, preparowanym fortepianem, ale jaka z tego wychodzi piękna melodia grana przez trąbkę i saksofon! Narastające i podające fale dźwiękowe działają jak muzyka relaksacyjna, zamykam oczy, opieram głowę o oparcie i marzę o tym, żeby kolektyw Tomka Sowińskiego zaproszono na duży festiwal, może nawet za granicę.

W grupach improwizujących nie zawsze podobał mi się nadmiar ostrych freejazzowych fraz. Po chwili percepcja stawała się ograniczona. A Tomek Sowiński jakby o tym wiedział, że nie może przesadzić z informacją. Nut ma być tyle, ile trzeba. Po okresie naporu i walki musi przyjść wytchnienie w balladzie takiej jak 'CV Joint'. Podoba mi się, że lider nasycił muzykę intensywnym rytmem perkusji i instrumentów perkusyjnych. Tak grał Weather Report i Miles Davis. Zresztą koncepcja improwizacji grupowej z 'Bitches Brew' gdzieś tu znajduje swoje miejsce. Podsumowując - brawa i jeszcze raz wielkie brawa. Radosny finał albumu, trochę bałaganiarski, z okrzykami czy nawoływaniem w tle - naprawdę w wielkim stylu. Po takim utworze mam ochotę jeszcze raz przycisnąć PLAY w odtwarzaczu. A przy tym realizacja i mastering bez zarzutu. Tak trzymać
autor: Marek Dusza


Odra 2010-07/08
Album Synergy nie do końca przekonuje, ale pewnie to cena, jaką czasem płaci się za poszukiwania, odnawianie brzmień i połączeń, a na taką właśnie muzykę jest nastawiona poznańska oficyna płytowa. Owszem, nagrania septetu są ładne, słucha się ich ze sporą przyjemnością; nie wykluczam zresztą, że nieraz więcej się w nich dzieje, niż w dokonaniach przedwcześnie ustatecznionych artystów o uznanych nazwiskach. Jak na moje ucho i potrzeby, jest jednak w Synergy za dużo elektroniki, która zapełnia, a może dokładniej: zapycha przestrzeń, upodrzędniając w ten sposób grę muzyków, którym, doprawdy, pomysłów nie brakuje. W CV Joint zrezygnowano z dodawania efektów, i od razu słychać, na jak wiele stać ekipę Tomka Sowińskiego. Syntetyczne dodatki służą jednak ścieżce ostatniej (Idle), gdzie latynopodobne dęte zderzają się z cięższymi brzmieniami.
autor: Adam Poprawa


Gazeta Wyborcza - Duży Format, 2010-08-20
Sowiński jest jak snajper. Nieruchomy i niewidoczny siedzi godzinami w ukryciu, by w odpowiednim momencie oddać celny strzał. Zwalający z nóg.

Najpierw szumy, tarcia, ledwie słyszalne trzaski i trochę niepokojące dudnienie ('Initiation to Synergy'). Potem rodzący się z nich temat dęciaków z odrobiną delikatnej elektroniki i wszechobecny, kapitalnie pulsujący trans. Z transu zaś skok do akustyczno-elektronicznej jatki ('Very Wicked Customs', 'Staggering'). Tak gdański perkusista i kompozytor Tomasz Sowiński wprowadza nas do swego świata improwizowanych dźwięków.

O efekty nie trzeba się obawiać, bo działający na co dzień jako sideman w zespołach polskich jazzowych gwiazd perkusista jest naprawdę strzelcem wyborowym. Przecież kolektywna improwizacja to najbardziej zdradliwa zabawa, w której od spontanicznego tworzenia tu i teraz do zapętlenia i monotonii bardzo niedaleko.

Ale nie w tym wypadku. Sowiński zebrał grupę kapitalnych muzyków improwizatorów (Darek Herbasz - saksofon tenorowy, Jerzy Małek - trąbka, Piotr Mania - fortepian, Piotr Pawlak - gitara, elektronika, Adam Żuchowski - bas, Łukasz Ruszkowski - instrumenty perkusyjne).

Tytuł albumu też nie jest dobrany na wyrost. Synergia to wspólne działanie dające większe efekty niż działanie w pojedynkę. A zespół Sowińskiego łączy ta właśnie, muzyczna i fizyczna, a może nawet magiczna nić porozumienia. Ktoś zresztą powiedział ostatnio, że to druga fala trójmiejskich rewolucjonistów jazzowych. Oby wróżba się spełniła.
autor: Tomasz Handzlik


trojmiasto.pl; 2010-06
W muzycznym świecie panuje przesąd, iż drugi album w karierze artysty nigdy nie zawodzi słuchaczy. Dzieje się tak, ponieważ jest to często zestaw niewykorzystanych w debiucie, doskonałych pomysłów, wzbogaconych nowymi rozwiązaniami. Dokładnie taka jest druga płyta Tomka Sowińskiego i jego The Collective Improvisation Group.

Najważniejszym jest fakt, że C.I.G. to praktycznie jedyna funkcjonująca na naszej scenie jazzowa orkiestra. Mimo to, tak bardzo niepodobna do tych pierwszych chicagowskich czy nowojorskich z Banym Goodmanem czy Fletcherem Hendersonem na czele. Na płycie 'Synergy' C.I.G. podobnie jak na debiutanckiej 'Illustration' snują improwizowane, lunatyczne kompozycje, które wciągają słuchacza w daleką i bogatą duchowo podróż. Tym razem wędrówka jest jeszcze ciekawsza, prowadzi bowiem przez wszystko to, co w dobrym jazzie najważniejsze - szaloną improwizację i hipnotyczną sekcję rytmiczną.

Album powstawał zgodnie z hasłem 'na żywo, ale w studio'. Od pierwszych dźwięków słychać też uchwyconą spontaniczność komunikacji między muzykami. Saksofon tenorowy Darka Herbasza namiętnie dyskutuje z trąbką Jerzego Małka - utwór 'Very wicked customs', a perkusjonalia w wykonaniu Łukasza Ruszkowskiego doskonale wypełniają zapętlone rytmy Sowińskiego - otwierający płytę 'Initiation to synergy'. Można powiedzieć, że tak jest już do końca - muzyka mknie po synapsie, raz wznosząc emocje, to znów je studząc.

Najważniejsze na 'Synergy' jest doskonałe wyważenie pomiędzy freejazzowym polotem a podstawą rytmiczną. Tomek Sowiński wciąż pozostaje wierny 'pierwotnym rytmom' i właśnie te afrykańskie, transowe uderzenia dają podstawę do podążania za resztą składu. Tym samym nigdy nie jest chaotycznie, choć bywa wymagająco (wciągający 'Clumsiest people') , nigdy nie jest nudno, choć bywa bardzo melodycznie (pianino Piotra Mani otwierające kompozycję 'Sleeping, smoking, talking').

W porównaniu do debiutu kompozycje wzbogaciły się, przede wszystkim o gitarę Piotra Pawlaka, który za pomocą instrumentu i efektów buduje niezwykłe 'plamy' dźwiękowe - chociażby 'Chix'. Wypełniają one utwory nutą niepokoju, a tym samym jazz C.I.G. stał się nie tyle rozrywkowy, co w dużym stopniu metafizyczny. Przesłuchując kolejny raz album, można odkryć jeszcze inny element muzycznej jednorodności. Sowiński nie tylko połączył 'czarny' wymiar jazzu w postaci rytmiki z nowoczesną elektroniką, ale także sięgnął do 'białych' korzeni tej muzyki. W kompozycji 'Lemon incident' występują bowiem tzw. dźwięki 'żartobliwe', podobne odnaleźć można na pierwszych zarejestrowanych utworach Original Dixieland Jazz Band z 1917 roku. Ciekawie jest też zakończenie albumu - w 'Idle' muzyka grupy zderza się ze swingującym tematem prowadzonym przez instrumenty dęte.

Podsumowując warto zaznaczyć, iż The Collective Improvisation Group zubożała personalnie. Debiutujący 9-osobowy skład przeistoczył się obecnie w grupę 7 instrumentalistów. Co ciekawe, muzyka na tym zyskała i stała się bardziej intrygująca. Może to zasługa lidera Tomka Sowińskiego, który daje muzykom dużo swobody zarówno w komponowaniu jak i improwizowaniu. A może to kwestia wzajemnego rozumienia się na scenie - odpowiedniej synergii, którą udało się zarejestrować.
autor: Przemysław Rydzewski


impropozycja.blogspot.com; 2010-11:
Zacznę od płyty 'Synergy' perkusisty Tomka Sowińskiego, któremu towarzyszy prawdziwa śmietanka polskiego młodego jazzu w osobach Darka Herbasza grającego na saksofonie tenorowym, Jerzego Małka - na trąbce i instrumentach pokrewnych, Piotra Manii - na fortepianie, Piotra Pawlaka - na gitarze, Adama Żuchowskiego - na basie i Łukasza Ruszkowskiego szalejącego na różnych instrumentach perkusyjnych o etnicznej proweniencji. Doprawdy groove w tej muzie silny jest jak kiedyś moc w rodzinie Skywalkerów! Grupa ta nazwała się bardzo pięknie The Collective Improvisation Group i można o nich powiedzieć tylko i aż to, że to prawdziwych siedmiu wspaniałych, siedmiu samurajów, których granie jest dynamiczne i ostre jak miecz Musashiego, uciszający ostatecznie wszystkich maruderów, którzy zdają się wątpić, że modern jazz może być jednocześnie awangardowy i posiadać sex appeal! Zresztą staje się to powoli polską specjalnością, o czym świadczą wspaniałe płyty Audiofeeling Band Pawła Kaczmarczyka i Contemporary Noise Quintet/Sextet.
A ponieważ internetowa notka nie powinna być zbyt długa, na koniec chcę podkreślić rolę jaką odegrał w nagraniu Piotr Mania. Jego styl przypomina mi nieco sposób w jaki grał Kenny Drew, jak tamten Mania potrafi pozostając na drugim planie, zachować swoją wyrazistą indywidualność i subtelnie acz czujnie podąża za najlżejszymi zmianami rytmu w jakie obfituje ta wspaniała muzyka. Płyta warta nie tylko złamanego szeląga!
autor: Maciej Nowotny



polish-jazz.blogspot.com; 2010-10:
Goddamn Polish Jazz so motherfucker strong! exclaimed one of my American colleagues upon hearing this recording. And indeed it is extremely funky although names of musicians involved in this project may be totally unknown and impossible to spell for foreign listeners. Nonetheless they are all creme de creme of Polish young jazz players and they really do hit the roof with this music!
Groove is strong in this music as once force in Luke Skywalker. Recently in one of my texts I cried over the fact that we lack in Poland of drummers of calibre of Jack DeJohnette, Jim Black or Jeff 'Tain' Watts. But this record headed by young Polish drummer Tomasz Sowiński proves that I was completely wrong. His work on both drums and Łukasz Ruszkowski's on percussion is so creative and forward-thinking that I simply find no words to express my admiration for them. Everything rustles, bounces and leaps in this music! Rhythm is omnipresent as Holy Ghost in hearts of true (jazz) believers.
In file with such other jazz orchestras as Paweł Kaczmarczyk AudioFeeling Band, Contemporary Noise Sextet or Jerzy Małek Group Tomasz Sowiński and his The Collective Improvisation Group lead Polish jazz audience towards Promised Land of long forgotten jazz big bands. Darek Herbasz (tenor sax), Jerzy Małek (trumpet, flugelhorn, cornet), Piotr Mania (piano), Piotr Pawlak guitar & additional sounds), Żuchowski Adam (bass) and Ruszkowski Łukasz (percussion) plus leader, seven jazz musicians, the magnificent seven, the seven samurai who cut through ten consecutive tunes like damasacen steel through all doubts that modern jazz can be both avant garde and sexy.
Finally let me underline the role played in this recording by Piotr Mania. His presence on the piano reminds me very much of Kenny Drew style. Like Drew Mania remains low profile, subtle and vigilant to slightest changes in complicated rhythms of music but he never fails to support, nurture and expand it.
autor: Maciej Nowotny

credits

released February 11, 2010

The Collective Improvisation Group:
Darek Herbasz: tenor saxophone
Jerzy Małek: trumpet, flugelhorn, corn
Piotr Mania: piano
Piotr Pawlak: guitar & additional sounds
Adam Żuchowski: bass
Łukasz Ruszkowski: percussion
Tomek Sowiński: drums

1. Initiation to Synergy (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
2. Very Wicked Customs (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
3. Staggering (The Collective Improvisation Group)
4. Sleeping, Smoking, Talking (The Collective Improvisation Group)
5. Lemon Incident (The Collective Improvisation Group)
6. Chix (Jerzy Małek)
7. Clumsiest People (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
8. Have We lost Our Dream? (W.Badarou / S.Keita / S.Kabongo)
9. CV Joint (Tomek Sowiński / Piotr Mania)
10. Idle (The Collective Improvisation Group)

Arrangements by The Collective Improvisation Group.

Recorded March 26 & 27, 2008 at Radio Gdańsk, Poland, sound engineer: Michał Mielnik
Mixed and mastered by Piotr Pawlak.
Band's photos by Marek Iwanowski & Patrycja Orzechowska.
Cover photo and graphic design by Marek Wajda.

total time - 61:11

tags

license

all rights reserved

about

Multikulti Project Poznań, Poland

contact / help

Contact Multikulti Project

Streaming and
Download help